26.02.2017

Digestive - przepis na ciasteczka owsiane :)

Hej dziewczyny, dziś przepis na przepyszne digestive :) Nie uwierzycie jaką miałam minę gdy spróbowałam tych ciasteczek! Są to moje ulubione ciasteczka które non stop kupowaliśmy mieszkają w UK! Nie do wiary ale w smaku są prawie identyczne jak te z Morrisons (kto mieszkał w UK napewno wie o czym mówię) :) Ciasteczka często wykorzystywane jako spód np do serników, ale ja bym im krzywdy nie zrobiła... wolałabym zjeść je tradycyjnie :)

Składniki:
- 200g mąki pszennej lub żytniej pełnoziarnistej, ja użyłam żytnią razową bo akurat taką miałam w domu
- 200g płatków owsianych, u mnie były to płatki górskie
- 100g cukru najlepiej drobnego, może być brązowy jeśli macie
- 2 łyżeczki proszku do pieczenia
- szczypta soli
- 200g masła lub margaryny
- 2-4 łyżki mleka
- czekolada mleczna (do polania)

Wykonanie:
Płatki owsiane musicie zmielić w robocie lub blenderze, ja użyłam.. młynka do kawy :) Nie mielcie ich na całkowitą mąkę, fajnie czuć w ciasteczkach fragmenty owsianki.
Wszystkie suche składniki należy umieścić w misce, dodać pokrojone masło i zagnieść ciasto. Podczas zagniatania w miarę potrzeby dolewajcie mleka. Ciasto powinno się łatwo zagnieść być jednolite i lekko mokre. Ciasto trzeba schłodzić przez pół godziny w lodówce. Po schłodzeniu rozwałkowujemy ciasto na grubość ok 4mm, uwaga jeśli ciasto będzie się bardzo kleiło włóżcie je pomiędzy folie spożywczą i dopiero wtedy wałkujcie, wałek można również podsypywać mąką.
Po rozwałkowaniu wykrawamy dowolne kształty i przekładamy na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia. Pieczemy standardowo w 180 stopniach około 15min, aż się lekko zarumienią. Dodatkowo jeśli lubicie polecam rozpuścić czekoladę w kąpieli wodnej i wysmarować nią dół ciasteczek (koniecznie mleczną tak jak w oryginale) :)

 Na zdjęciu akurat w wersji wielkanocnej :) Przepis na ciasteczka po prawej już niebawem na blogu :)

Smacznego !! :)


____________________________________________________________________________

Kontakt: nefrifhu@wp.pl

Zapraszam na:

Instagram - KLIK
Fanpage paznokciowy - KLIK
Fanpage mojego sklepu - KLIK
Do mojego sklepu z artykułami do stylizacji paznokci - KLIK
Kanał na YouTube - KLIK

22.02.2017

Moje odczucia i przemyślenia odnośnie budowy domu... pieniądze, podejmowanie decyzji, walka z czasem..

Właśnie przerwałam pisanie postu z kolejnym etapem naszej budowy... jak to baba ni stąd ni zowąd zaczęłam się zastanawiać nad moimi odczuciami, przeżyciami, tym co myślę o naszej budowie, tym co mnie zaskoczyło, tym co mnie niepokoi... Jak to ja poczułam wielką potrzebę podzielenia się tym z wami....


Pieniądze..
Sprawa ważna a może i najważniejsza podczas budowy, jeśli nie ma pieniędzy nie ma budowy, taka jest prawda, no cegły z nieba nie spadną..
No dobra nie w tym rzecz, chodzi o to, że nigdy przenigdy w swoim życiu nie spodziewałam się, że z budową wiążą się tak ogromne koszty! Wszyscy ostrzegali, dom to skarbonka bez dna ... gdzie tam, zawsze powtarzaliśmy damy radę, ok na razie dajemy, ale co będzie później?

Powiem wam szczerze że wszystkie kosztorysy możecie i możemy wsadzić sobie w 4 litery...
-po 1 nie jesteście w stanie przewidzieć tego ile dane materiały będą kosztowały jak będziecie ich potrzebować. W naszym przypadku zaoszczędziliśmy na stali a straciliśmy na pustakach, które rok wcześniej były tańsze o kilkadziesiąt groszy na sztuce!
- po 2 nie jesteście w stanie już teraz zdecydować się jakie wybierzecie drzwi, okna, posadzki. Nie, nie jesteście, chyba że siedzicie w temacie po uszy.. My zabierając się za każdy kolejny etap poznajemy sprawę od podszewki - dowiadujemy się jakie są wszystkie możliwe opcje, warianty, kolory, długości, grubości, dzwonimy pytamy o ceny i dopiero wtedy decydujemy, np gdzie i jakie rury kanalizacyjne kupić.. nie to wcale nie jest śmieszne, rury naprawdę są różne ! :)
-po 3 nie wiecie co i w którym momencie wam odwali, być może zapragniecie złotych klamek? My zapragnęliśmy rolet zewnętrznych podtynkowych, o których przy robieniu mini kosztorysu mowy nie było - koszt ok 10.000zł..

Myślę, że każdy kto decyduje się na budowę wie o tym że potrzebuje miliona monet... powiem wam w tajemnicy, potrzebujecie ich znacznie więcej niż myślicie :) koniec o pieniądzach...


Decyzje..
Zawsze myślałam że z podejmowaniem decyzji nie mam problemu, wchodzę do sklepu widzę spodnie i w 5 sekund wiem czy mi się podobają czy nie, czy je kupie czy nie kupie..
Budowa to całkowicie inna inszość. Oczywiście jest projekt wg którego postępujemy, ale to nie architekt decyduje za was gdzie ustawić pralkę czy kibelek...
Musicie myśleć o waszym przyszłym domu jakbym już istniał, przewidywać poruszanie się w nim, komunikację, funkcjonalność, wykonywanie pewnych czynności a następnie rozplanować wszystko tak aby się dobrze mieszkało.
To wcale nie jest takie proste i powiem więcej nie jesteśmy w stanie zrobić wszystkiego idealnie. Aktualnie latamy po obecnym domu z metrem jak jakiś inżynier i sprawdzamy czy jeśli kibelek będzie stał 30cm od prysznica będzie ok czy może nie..  Tak o takich rzeczach musimy decydować już, ale o tym w następnym punkcie..

Co do decyzji, jeszcze gorzej gdy przyjdzie decydować jak coś wykonać, czy lać mini fundament pod ścianki działowe, czy go nie lać? Być może lanie jest bezsensowne, a co jeśli nie wylejemy i ściany popękają !? Jeśli to robić to w jaki sposób, przed chudziakiem oddzielnie, czy może razem z chudziakiem? Owszem możemy się doradzić kierownika, majstra, ale ostateczne decyzje należą do nas !!! W tym domu będziemy mieszkać my i my za niego odpowiadamy, począwszy od pierwsze wbicia łopaty w ziemię aż do wprowadzenia się.

Decydować trzeba też o materiałach, to jest nie lada wyzwanie, w szczególności jeśli o pewnych rzeczach nie ma się pojęcia. Głupia folia budowlana, wiecie że ma różne grubości, a nawet atesty?! Wiecie że okna są 5,6,7 komorowe, 2-3szybowe, z ukrytymi zawiasami, z normalnymi zawiasami, z obniżoną klamką, z normalną, z zaczepami antywłamaniowymi albo i bez, z ciepłą ramką, bez ciepłej ramki, półokrągłe, kwadratowe, z słupkiem, bez słupka? Już wiecie... my też.. Oczywiście chcielibyśmy wziąć wszystko co najlepsze, tylko tych najlepszych opcji jest czasami milion! Cały internet przeszukany, wszystkie możliwe sklepy zaliczone, milion godzin na telefonie i przeszukiwaniu internetu, a decyzję i tak musimy podjąć sami...


Ten punkt to trochę połączenie decyzji i czasu.. Chodzi o planowanie.. tak naprawdę najbardziej sensownym wyjściem byłoby już przed kupieniem/zrobieniem projektu zaplanowanie wszystkiego, dokładnie wszystkiego. Gdzie będzie stał jaki mebel, gdzie będzie zmywarka, kuchenka, wanna. Do tego należałoby dopasować wszystkie otwory - okna i drzwi, tak aby nie przeszkadzały, a na końcu rozplanować wszystkie instalacje.. Kupując projekt mało kto się zastanawia gdzie postawi umywalkę, a szkoda bo później wiąże się to z poprawkami i tłumaczeniem wykonawcy "panie to nie będzie stąło tu tylko tu weź mi przełuż te rure..." Myślicie że to drobnostki? Ja też tak myślałam dopóki nie zorientowałam się że już teraz tuż przed wylaniem chudego betonu musimy zdecydować o przebiegu wszystkich rur kanalizacyjnych, a co za tym idzie ostatecznie rozplanować całą łazienkę, kuchnię. Oczywiście wszystko można później skorygować ale po co tracić czas i pieniądze na poprawki? Na szczęście mieliśmy projekt indywidualny  KLIK i już na etapie rysowania myślałam najpierw co gdzie ustawię a później dopasowywałam do tego pomieszczenia. Dzięki temu zmian w naszym projekcie jest niewiele, drzwi przesunięte o kilka cm, zmniejszone okna i to wszystko. Łazienka bez zmian, więc już teraz gdy ekipa przyjdzie kłaść rury kanalizacyjne nie będę musiała poprawiać i tłumaczyć to przerabiamy, to zostawiamy, a tego nie będzie. Wezmą projekt i zrobią.


Czas..

Biorąc się za budowę domu musicie liczyć się z tym, że aby wszystko poszło sprawnie trzeba wiele rzeczy planować z dużym wyprzedzeniem. Ekipy mają odległe terminy, jeśli bierzecie jedną ekipę do murowania, inną do dachu napewno nie będzie łatwo ich zgrać tak aby prace przebiegały płynnie jedna za drugą.. Dodatkowo sami musicie zadbać o materiały, żeby wszystko było na czas. My już teraz rozglądamy się za oknami, za blachą. Nie możemy pozwolić na to że obudzimy się z ręką w nocniku jak ściany i strop będą gotowe i dopiero wtedy weźmiemy się za szukanie. Nie chcemy decydować się na pierwsze lepsze produkty, zawsze staramy się dokładnie rozeznać zanim podejmiemy decyzję. Dzięki temu na przykład podczas robienia dachu będziemy mogli zamówić już okna aby zaraz po skończeniu bez zbędnego czekania je zamontować. Takich rzeczy jest wiele, jeśli chodzi o materiały wszystkiego szukamy na kilka tygodni/miesięcy przed. Pamiętajcie, że nie zawsze dany sklep ma je na stanie, czasami trzeba czekać aż dojadą od producenta. Jeśli nie chcecie niepotrzebnych zastojów kupujcie wszystko wcześniej :)

Zdecydowaliśmy się na rolety zewnętrzne podtynkowe, w projekcie nie było o tym mowy, przez kilka miesięcy w ogóle o tym nie myśleliśmy, a teraz patrząc na inne budujące się domy oraz przyglądając się temu produktowi zapragnęliśmy je mieć. Całe szczęście, że teraz bo za miesiąc dwa mogłoby być już za późno :) Dlaczego? Decydując się na taki rolety musimy zrobić odpowiednie - cofnięte nadproża aby zmieściła się w nich skrzynka. Oczywiście robi się to podczas murowania ścian. Jeśli tego nie zrobimy zostają tylko jak dla mnie mało estetyczne rolety naokienne..

Tak jak widzicie planowanie planowanie i jeszcze raz planowanie, wiadomo coś może nie wypalić, jakiś termin się przesunie ze względu na pogodę/fachowców, ale ważne abyście wiedzieli na czym stoicie i byli gotowi na każdą ewentualność. Zaopatrzeni w materiały, zorientowani jeśli chodzi o podwykonawców. Dla nas bardzo ważne jest to aby nie było niepotrzebnych przestojów, chyba jak każdy chcemy wybudować dom jak najszybciej i się przeprowadzić :)


Na koniec dodam abyście się nie przerażali i podchodzili do wszystkiego ze spokojem i otwartym rozumem. Wszystko jest dla ludzi, na spokojnie wszystko da się ogarnąć załatwić i zrozumieć, tylko oczywiście potrzeba na to czasu :)

Pozdrawiamy i nadal czekamy na pogodę :) - zdjęcie z grudnia

____________________________________________________________________________

Kontakt: nefrifhu@wp.pl

Zapraszam na:

Instagram - KLIK
Fanpage paznokciowy - KLIK
Fanpage mojego sklepu - KLIK
Do mojego sklepu z artykułami do stylizacji paznokci - KLIK
Kanał na YouTube - KLIK

18.02.2017

Żele termiczne, 2 stylizacje i filmik pokazowy :)

Hej dziewczyny, dziś kilka słów na temat żeli termicznych dostępnych w naszym sklepie.
Aktualnie dostępne są 4 kolory, ale niebawem pojawią się kolejne.
Żel kosztuje 9,99zł za 5ml
Znajdziecie je tu: KLIK

Jakiś czas temu nagrałam film z prezentacją tych żeli, jest to najlepszy sposób na pokazanie tego jak zmieniają się kolory pod wpływem temperatury. KLIK
Powiem wam zupełnie szczerze, że dopóki ich nie wypróbowałam nie wierzyłam w tą magię. Jest to niesamowite jak ciemny róż może zmienić się w biel, albo brąz na czerwień w przeciągu kilku sekund. Efekt jest naprawdę WOW. Uważam, że to świetna sprawa dla osób którym kolor na paznokciach bardzo szybko się nudzi :) Gdy sama nosiłam jeden z tych żeli najbardziej podobał mi się efekt ombre - gdy palce są ciepłe a otoczenie zimne, lub na odwrót gdy w pomieszczeniu jest ciepło a my mamy zimne ręce.
Bywają osoby które mają zimny np jeden palec :D Albo jedna ręka jest ciepła, druga zima :)

Co do aplikacji żelu, nic prostszego nakładamy go jak zwykły kolorowy żel - na przygotowaną płytkę paznokcia i utwardzamy w lampie. Żel utwardza się zarówno w lampach UV jak i LED. Należy położyć 2 warstwy produktu i wykończyć stylizację topem. Można zastosować pyłki, ozdoby, inne żele na  żel termo, nie wpływa to na jego właściwości. :)

Świetne urozmaicenie w manicure, polecam :)

Pokażę wam teraz dwie stylizacje, pierwsza to moje łapki z żelem T23


Druga stylizacja to żel T08 i łapki mojej siostry. Tu dodatkowo użyłam żelu 01 christmass line - KLIK którym zrobiłam delikatne cieniowanie. Granatowe - zimno, niebieskie - ciepło.


Mam nadzieję, że wam się podoba :) 
____________________________________________________________________________

Kontakt: nefrifhu@wp.pl

Zapraszam na:

Instagram - KLIK
Fanpage paznokciowy - KLIK
Fanpage mojego sklepu - KLIK
Do mojego sklepu z artykułami do stylizacji paznokci - KLIK
Kanał na YouTube - KLIK

15.02.2017

Spaghetti po mojemu :) Przepis.

Hej dziewczyny, dziś przepis na jeden z naszych ulubionych obiadów, czyli spaghetti :) Danie szybkie i przepyszne. Podana porcja wystarczy dla ok 5 osób :)


Produkty:
- opakowanie makaronu spaghetti
-  pół kg mielonej wieprzowiny - łopatka,szynka, schab obojętne, ja wybieram kawałek z jak najmniejszą ilością tłuszczu i samodzielnie mielę w domu/proszę o zmielenie w sklepie, nie kupuje gotowego mięsa mielonego ponieważ więcej tam tłuszczu i wody niż mięsa...
- 3 średnie cebule
- 2 ząbki czosnku
- 2 średnie marchewki
- opcjonalnie jedna pietruszka jeśli ktoś lubi (ja tym razem pominęłam)
- puszka pomidorów krojonych
- słoik gotowego sosu spaghetti lub bolognese
- przyprawy: oregano, bazylia, majeranek, papryka czerwona w proszku, pieprz, sól, jeśli lubicie ostro to odrobina chili,
- oliwa z oliwek

Wykonanie:

Zaczynamy od pokrojenia w kostkę cebulki i zmiażdżenia czosnku, całość podsmażamy na oliwie z oliwek do zarumienienia. Ja na tym etapie dorzucam zawsze część przypraw, żeby składniki już od początku nabierały smaku. Gdy cebulka się podsmaży dorzucamy obraną i startą marchewkę, podsmażamy kilka minut. Następnie dorzucamy mięsko, ja w tym momencie dodaje kolejną porcję przypraw. Dusimy kilkanaście minut aż całkowicie zmieni kolor. Po tym czasie dokładamy pomidory/sos. Wersja najzdrowsza: dodajcie same pomidory 2 puszki, pamiętajcie o mocnym przyprawieniu, zioła zioła i jeszcze raz zioła :) Wersja średnio zdrowa: tą wersję robiłam dziś: 1 gotowy sos spaghetti ze słoika i 1 puszka krojonych pomidorów. Wersja niezdrowa ale szybka: dodajcie 2 gotowe sosy, nie musicie się martwić przyprawami i redukowaniem sosu :) Po dodaniu odpowiedniej konfiguracji składników całość dokładnie mieszamy i dusimy na wolnym ogniu, do odparowania wody. Jeśli dacie pomidory wody będzie dużo, jeśli sosy praktycznie wcale. Całość musi mieć bardzo gęstą konsystencję mięska otulonego sosem. Sos najlepiej zrobić kilka godzin albo nawet dzień przed podaniem, wtedy składniki się przegryzą i całość nabierze świetnego smaku. Podajemy oczywiście z makaronem spaghetti :) W lecie fajnie takie danie udekorować pietruszką/kolendrą.

Smacznego ! :)




____________________________________________________________________________

Kontakt: nefrifhu@wp.pl

Zapraszam na:

Instagram - KLIK
Fanpage paznokciowy - KLIK
Fanpage mojego sklepu - KLIK
Do mojego sklepu z artykułami do stylizacji paznokci - KLIK
Kanał na YouTube - KLIK

13.02.2017

Zapraszam na mój kanał YouTube :)

Hej dziewczyny, dziś tak krótko chciałabym was zaprosić na mój kanał na YT. Od jakiegoś czasu przełamałam się i kręcę filmiki paznokciowe. Instrukcje, prezentacje produktów ze sklepu. Kilka filmów już się pojawiło, a będzie jeszcze więcej :) Około 6 kolejnych czeka na obróbkę i publikację. Jeśli chodzi o nagrywanie dopiero się uczę, montaż zajmuje mi mnóstwo czasu, ale mam nadzieję że nie jest najgorzej :) Myślę że niebawem zamiast wklejania napisów na filmach coś do was pogadam, a póki co czasami będziecie mogły mnie posłuchać na INSTA @czekoladka93 . Tam będę zdradzać kulisy powstawania filmików, komentować, informować co i kiedy się pojawi :)
Zachęcam do subskrypcji kanału :)

YOUTUBE


A oto screeny z mojego najnowszego filmu w którym dowiecie się jak wykonać to zdobienie krok po kroku :)

MARBLE SHARPIE EFFECT



____________________________________________________________________________

Kontakt: nefrifhu@wp.pl

Zapraszam na:

Instagram - KLIK
Fanpage paznokciowy - KLIK
Fanpage mojego sklepu - KLIK
Do mojego sklepu z artykułami do stylizacji paznokci - KLIK
Kanał na YouTube - KLIK

11.02.2017

Budowa domu KROK PO KROKU Etap 2 - rozszalowanie fundamentu, izolacja, ocieplenie, wykonanie drenażu, zasypanie fundamentu

Dziś opiszemy wam kolejny etap naszych zmagań z budową. Nie będzie to łatwe, a napewno nie krótkie :) Wbrew pozorom po zalaniu fundamentu zabawa dopiero się zaczyna, zabawa którą zdecydowaliśmy się wykonać sami :) Wszystkie mniej skomplikowane etapy prac postaramy się brać na własne barki, z prostego względu, oszczędności. Budowa domu to skarbonka bez dna, wykonując część prac samodzielnie możemy chociaż troszkę oddalić moment w którym braknie funduszy na jej zapełnianie. :) W takich sytuacjach bardzo pomocni są bliscy, tacy na których zawsze możemy liczyć. Czas nas gonił, zima tuż tuż, warunki atmosferyczne nie sprzyjały, mimo to były osoby, które na deszczu, na wietrze, na mrozie były w stanie nam bezinteresownie pomóc. Jeśli ktokolwiek z was to czyta to jeszcze raz stokrotne dzięki!

_____________________________________________________
Filmik z pokazem slajdów z tego etapu: KLIK
Poprzedni wpis-etap 1 - KLIK
_____________________________________________________


Do wykonania poniżej opisanych prac potrzebowaliśmy:

- dysperbit wodny 6x20kg
- styropian hydropian frezowany 1m wysokości, 6m3
- folia kubełkowa 3 rolki o wielkości 1,5mx20m
- rury drenażowe + kolanka + trójniki
- kamień drenażowy 8/16 5 ton
- klej do styropianu 8 puszek


1. Po 2 dniach od zalania fundamentów mąż zabrał się za wyciąganie prętów gwintowanych, musiał to zrobić już, ponieważ po kolejnych kilku dniach nie dałoby się ich usunąć. Jest to element niepotrzebny, którego zadaniem było trzymanie dystansu pomiędzy deskami i ochrona przed pęknięciem/rozszczelnieniem się konstrukcji. Część śrub jest pogięta i nadaje się na złom, część czeka na kolejne etapy, chłopaki mówili że jeszcze się przydadzą :) Praca ta zajęła mu prawie cały dzień.

2. Po 4 dniach od zalania fundamentów zabraliśmy się za całkowite rozszalowanie. Zajęło nam to 1,5 dnia. Jedna osoba odbijała kołki od desek i wyciągała je z betonu, 2 osoby zajęły się rozbijaniem blatów, wyciąganiem gwoździ i układaniem desek na miejsce w którym przeczekają aż do robienia stropu. Była to naprawdę ciężka praca, tak samo jak i szalowanie.


3. Kilka dni później zabraliśmy się za robienie drenażu wokół domu. Do pomocy wynajęliśmy mini koparkę. Prace wyglądały mniej więcej tak. Koparka wykopała dołki wokół ław fundamentowych oczywiście zachowując odpowiedni spadek. Mąż zabrał się za wysypywanie ich kamieniem - tak jak pisałam wyżej kamień 8/16. Zrobił kilkucentymetrową warstwę, tak aby rura nie miała styczności z ziemią. Następnie w zagłębieniach zostały rozłożone żółte rury drenażowe oczywiście z otworami. Na tym etapie warto pamiętać o podłączeniu do nich odprowadzenia do rynien - u nas na 4 rogach domu. Za pomocą trójnika przymocowaliśmy żółtą niedziurkowaną rurę która aktualnie wystaje ponad grunt a w przyszłości zostanie odpowiednio przycięta i podłączona do rynien. Całość oczywiście została odprowadzona do rowu. Na rurę drenażową wokół domu poleciała kolejna warstwa kamienia, do całkowitego przykrycia. 1,5 dnia i drenaż gotowy, dodam że pracowały 2 osoby - mąż z teściem i oprócz drenażu wokół domu robiliśmy jeszcze odprowadzenie deszczówki z pobliskiego garażu.

W poprzedniej notce pokazywałam wam rurę którą umieściliśmy pod ławą - do przeprowadzania wody. Na tym etapie mąż wymienił ją na długą żółtą rurę przez którą bez problemu w późniejszych etapach przełożymy tą niebieską do wody. 



4. Kolejnym bardzo ważnym etapem było malowanie/izolowanie fundamentu dysperbitem, malowanie to kwestia kilku godzin ale niestety musimy czekać z położeniem drugiej warstwy aż całość wyschnie. Prace zostały rozłożone na 2 dni. Malowanie poszło nam jak z płatka, ponieważ mąż z teściem posłużyli się kompresorem i pistoletem do malowania natryskowego. Świetna sprawa, naprawdę nie wyobrażamy sobie malowania całości pędzlem. Praca przebiegła czysto, sprawnie i szybko. Pierwszą podkładową warstwę rozcieńczyli mniej więcej pół na pół z wodą. Do kolejnej dolali tylko odrobinę wody żeby dobrze się rozprowadzało. Pierwsza warstwa została położona dokładnie 2 tygodnie po zalaniu fundamentów, druga dwa dni później


5. Po kolejnych 2 dniach, gdy dysperbit wysechł, fundament został ocieplony. Wybraliśmy styropian wodoodporny o właściwościach takich jak styrodur. Do wyboru przekonała nas oczywiście cena-był o połowę tańczy. Zamówiliśmy styropian o wielkości 10cmx60cmx1m. Nasz fundament ma 1metr wysokości więc pasował idealnie. Styropian był frezowany co ułatwiło klejenie. Do mocowania użyliśmy kleju w puszkach i specjalnego pistoletu. Praca mimo okropnej pogody poszła bardzo sprawnie, całość zajęła 2-3 godziny. Tata przycinał, szwagier nakładał klej, a teść z mężem kleili :) W rodzinie siła :)




6. Pora na zasypywanie fundamentu. Jedyne co nas zatrzymało to pogoda, chcieliśmy aby złapał lekki mrozik aby całkowicie nie rozwalić podwórka.. tak więc po 4 dniach od ocieplenia fundamentu zabraliśmy się za zasypywanie, a raczej zabrała się osoba do tego celu wynajęta :) Najpierw mąż rozwinął na całości folię kubełkową, praca ta zajęła kilkanaście minut, nie kołkowaliśmy folii, do podtrzymania poukładał na górze fundamentu deski, które po zasypaniu zostały oczywiście usunięte. Folia ma za zadanie chronić styropian przed uszkodzeniami mechanicznymi oraz odprowadzać wodę która zamiast wsiąkać w fundament będzie po niej sprawnie spływać - zdjęcie poniżej obrazuje to gdzie i w jaki sposób położyliśmy folię (dorobiona czerwoną kreską w paincie :D )

czerwona kreska to folia kubełkowa, oczywiście pod nią jest styropian  :)

Piasek na szczęście mieliśmy swój, piękny żółciutki piasek idealny do obsypania fundamentów i zasypania środka. Miejsce z którego braliśmy piach znajduje się 2km od domu. Do przewożenia wynajęliśmy osobę z koparką oraz odpowiednim samochodem. Całość zajęła dwa dni. Zostało przywiezione ok 250m3 piachu, podwórko wyglądało jak pobojowisko, strasznie żałujemy ale nie mamy ani jednej fotki! Zupełnie nie wiem jak to się stało, bo mąż praktycznie cały czas stał i czekał na kolejne samochody ziemi, a o fotce nie pomyślał. Po nawiezieniu piachu pan z koparką zabrał się za wyrównywanie, zajęło mu to 5 godzin, jesteśmy bardzo zadowoleni z jego pracy, wszystko wykonał bardzo starannie i szybko. Powiem wam tylko tyle, że nie spodziewałam się, że ta część prac jest tak kosztowna, gdy orientowaliśmy się w cenach piachu łapałam się za głowę, całe szczęście, że mieliśmy swoją ziemię, gdyby nie to zapłacilibyśmy 2x więcej, a powiem wam szczerze i tak wydaliśmy bardzo dużo na wynajem koparki i samochodu...



Tu lepiej niż w 1 notce widać różnicę poziomów, niestety musimy się z tym zmierzyć i jakoś fajnie zagospodarować w przyszłości powstałą skarpę...



Taki stan jest do dziś czyli już 1,5 miesiąca :) Teraz wiadomo wszystko jest zamrożone i przysypane śniegiem :) Z niecierpliwością czekamy na koniec mrozów, póki co kompletujemy materiały potrzebne do dalszych etapów i orientujemy się w temacie żeby wiedzieć co jak i kiedy trzeba zrobić i załatwić :) Mamy nadzieję, że jak wszystko ruszy to sprawnie uda nam się zakończyć stan surowy zamknięty... czeka nas mnóstwo pracy i nerwów, ale myślę że warto :) 

Na koniec wspomnę, że kolejne etapy prac będę relacjonować na bieżąco na instastory, więc zapraszam do obserwowania. Oczywiście będą pojawiały się posty i filmiki z kolejnymi etapami, ale to wszystko w swoim czasie gdy dany etap będzie już zakończony... Najświeższe informacje znajdziecie na instagramie :)  Pozdrawiam ! :)

__________________________________________________________________________


Firma budowlana, która zajmuje się budową naszego domu do stanu SSO (z wyjątkiem drobnych prac które wykonujemy sami): TND-BUD  Bartłomiej Łoch, Niedźwiada (podkarpackie), tel: 511024094

Kontakt: nefrifhu@wp.pl

Zapraszam na:

Instagram - KLIK
Fanpage paznokciowy - KLIK
Fanpage mojego sklepu - KLIK
Do mojego sklepu z artykułami do stylizacji paznokci - KLIK
Kanał na YouTube - KLIK

07.02.2017

Pastelowe paznokcie z serduszkiem - na walentynki :)

Dziś pokażę wam stylizację sprzed 2 lat, pastelowe delikatne romantyczne paznokcie z serduszkiem :) Pomimo tego, że po użytych wtedy produktach nie ma już śladu, postanowiłam pokazać wam tą stylizację i podlinkować zamienniki od nas ze sklepu  :) Paznokcie idealne na zbliżające się walentynki :)




Potrzebne będą:
- żel szary KLIK
- żel różowy KLIK
- żel biały KLIK lub farbka akrylowa biała KLIK
- cyrkonie ss3 KLIK
- cienki pędzelek KLIK
- sonda KLIK


Wykonanie:

1. Krok pierwszy w każdej stylizacji to odpowiednie przygotowanie paznokcia - przedłużenie, nadanie kształtu, wyprofilowanie, zmatowienie i odtłuszczenie/ jeśli wykonujecie manicure hybrydowy to odpowiednio przygotowanie płytki, nałożenie bazy.

2. Wszystkie paznokcie pokrywamy odpowiednio kolorowymi żelami, 1 warstwa ----> utwardzamy ----> 2 warstwa ----> utwardzamy, wszystkie paznokcie przemywamy cleanerem.

3. Na palcu serdecznym za pomocą pędzelka oraz farbki lub białego żelu malujemy serduszko, jest to jedna z najłatwiejszych rzeczy do namalowania więc napewno dacie radę :) Na palcu wskazującym malujemy kropki za pomocą sondy oraz farbki lub żelu. Jeśli używacie farbek musicie poczekać aż paznokcie dokładnie wyschną, jeśli żelu oczywiście całość utwardzamy.

4. Zabieramy się za paznokcie z cyrkoniami. Opiszę wam moją metodę, nie mówię że jest idealna ale u mnie się sprawdza w 100%. W miejscu gdzie mają być cyrkonie nakładam cienką warstwę żelu nabłyszczającego ---> za pomocą sondy układam na nim cyrkonie ---> utwardzam w lampie ---> po utwardzeniu cały paznokieć łącznie z cyrkoniami pokrywam cienka warstwą żelu nabłyszczającego. W tym momencie top możecie położyć już na wszystkie paznokcie i całość utwardzić.
Przemywamy cleanerem i GOTOWE :)


Mam nadzieję że podobają wam się takie delikatne pastelowe zdobienia, bo mi bardzo ! :)
____________________________________________________________________________

Kontakt: nefrifhu@wp.pl

Zapraszam na:

Instagram - KLIK
Fanpage paznokciowy - KLIK
Fanpage mojego sklepu - KLIK
Do mojego sklepu z artykułami do stylizacji paznokci - KLIK
Kanał na YouTube - KLIK

05.02.2017

Ślubne zabobnony, przesądy, tradycje, jak nie dać się zwariować :)

Zacznijmy od tego że nie jestem osobą przesądną, nie znam się na tym, nie orientuje się co można a czego nie powinno się robić. Gdyby nie moi bliscy i internet pewnie o większości ślubnych zabobonów nie miałabym pojęcia... jesteśmy jednak w Polsce gdzie przesądy i tradycje ciągle mają duże znaczenie...
Planując ślub i wesele postanowiliśmy zrobić to po swojemu, tak jak chcemy a nie tak jak każde tradycja lub znajomi.. mówiłam to już niejednokrotnie i jeszcze raz powtórzę TO WASZ DZIEŃ nie dajcie się zwariować i przekabacić! Nie róbcie czegokolwiek wbrew sobie, tylko po to, żeby zaspokoić bliskich, bo będziecie żałować. Przejdźmy do rzeczy.. co zrobiliśmy "nie tak jak trzeba" :)


1. Termin, LISTOPAD miesiąc bez R, miesiąc smutny ze względu na Święto Zmarłych, nie w sezonie, miesiąc w którym ślubów po prostu się nie robi.. Dlaczego wybraliśmy listopad i czy jesteśmy zadowoleni z decyzji opowiadałam już w dość obszernej notce do której teraz was odsyłam ---> KLIK 

2. Mój mąż widział mnie w sukni ślubnej przed ślubem, pomagał mi ją wybrać, chodził ze mną na każdą przymiarkę... mój mąż sam ubierał mnie do ślubu ! :) Wojtek to najważniejsza osoba w moim życiu, przyjaciel, doradca, to on powie mi gdy coś wygląda nie tak, wesprze gdy coś idzie nie po mojej myśli. Nie wyobrażam sobie wyboru sukni ślubnej bez niego - w końcu to mój przyszły mąż, jemu też suknia ma się podobać ! :) Odsyłam was do 2 postów w których możecie poczytać o moich poszukiwaniach :) o poszukiwaniach  o mojej sukni ślubnej






3. Tak się składa że mieszkaliśmy razem za granicą, po powrocie do kraju rozdzielanie się i mieszkanie osobno wg mnie nie miałoby najmniejszego sensu. Czy mieliśmy udawać że tych prawie 2 lat nie było i zgrywać polską tradycyjną parę widującą się raz w tygodniu? NIE. Byliśmy na tyle ze sobą zżyci, że mieszkanie osobno nie wchodziło w grę, ślub za pół roku, rodzice nie mieli nic przeciwko, więc dlaczego mielibyśmy na siłę udawać coś wobec społeczeństwa i mieszkać osobno? Tak jak mieszkaliśmy razem tak razem w dniu ślubu wstaliśmy i się przygotowaliśmy, mój mąż założył mi suknię, później sam poszedł się przebrać. Byliśmy ze sobą od samego początku i mega się wspieraliśmy w tych trudnych i nerwowych przedślubnych godzinach. Zupełnie nie mam pojęcia jak poradziłabym sobie bez niego, a on beze mnie, sądzę że skończyłoby się na wiszeniu na telefonie i wypytywaniu czy wszystko napewno idzie zgodnie z planem :)  Nie wyobrażaliśmy sobie sytuacji w której Wojtek jedzie do domu rodzinnego tylko po to aby przyjechać razem z rodzicami na błogosławieństwo, po co ta szopka? Ma wyjechać z domu w którym nie mieszka od 5 lat, bo taka jest tradycja? Chyba cyrk... Gdy się ubraliśmy i przygotowaliśmy rodzice pana młodego przyjechali na błogosławieństwo...





4. ... Być może będziecie zdziwione bo z tego co wiem ta tradycja dotyczy głównie rejonu w którym mieszkamy - podkarpackie. Zarówno do pana młodego (najpierw) jak i do panny młodej pod dom przyjeżdża orkiestra, rodzina przygotowuje mały poczęstunek. Najpierw do pana młodego zjeżdża się jego rodzina, wszyscy są witani przez orkiestrę, czasami nawet praktykuje się tzw. odgrywki czyli dedykowaną dla danego gościa piosenkę za którą gość musi zapłacić wolny datek. Później wszyscy zjeżdżają się do panny młodej gdzie czekają już goście z drugiej strony. Następuje huczne przywitanie państwa młodych oraz rodziców, następnie błogosławieństwo.
Dla mnie wygląda to mniej więcej tak, odstawiamy szopkę pod domem pana młodego co by pół wsi wiedziało że jest wesele, później jedziemy do pani młodej zrobić to samo, ale po co? Goście są zaproszeni na ślub później na wesele, osobiście przy zapraszaniu informowaliśmy że prosimy o przyjechanie prosto do kościoła (bardziej tradycyjne osoby mogłyby się zapędzić). Spraszanie gości pod dom i organizowanie mini wesela przed ślubem jak dla mnie jest tylko stratą czasu - musielibyśmy być gotowi z 2 godziny wcześniej. Ta tradycja wywołuje również niepotrzebne zamieszanie i nerwy, przyjechała ciocia Jadzia trzeba się przywitać, a teraz podejdź tu bo ciocia Stasia chce o coś zapytać, a w międzyczasie zaproponuj kawkę, dobrze wyglądaj, uśmiechaj się, nie zapomnij o obrączkach, obrazie, poprawieniu szminki i się nie denerwuj....  W domu mieliśmy tylko świadków, kierowcę samochodu, oraz dzieci które niosły obraz, obrączki itd. Oczywiście byli też moi rodzice, rodzice pana młodego dojechali kilkanaście minut przed wyjazdem do kościoła na szybkie błogosławieństwo. Wszystko odbyło się na luzie, bez spiny, bez orkiestry i całej szopki. Po błogosławieństwie pojechaliśmy do kościoła gdzie większość gości już na nas czekała.




5. Nie było odgrywek na sali weselnej, to tradycja o której istnieniu również możecie nie mieć pojęcia. Jak to wygląda? Po obiedzie kilka osób z orkiestry (+ wodzirej jeśli jest) zabiera instrumenty i przechadza się pomiędzy stolikami, ktoś z rodziny podpowiada to jest ciocia Jadzia, a orkiestra powtarza, A TERAZ WITAMY CIOCIĘ JADZIĘ WRAZ Z RODZINĄ, grają fragment piosenki a ciocia Jadzia wrzuca pieniążek. Wiecie co o tym myślę? Zmarnowany czas i pieniądze gości. Osobiście nigdy bym nie pozwoliła aby moi goście musieli płacić za cokolwiek będąc na moim weselu. Jest to niepotrzebny i bezsensowny zwyczaj, mamy 21 wiek większość osób zna się lub przynajmniej kojarzy z facebooka, ze zdjęć, z opowiadań.. poza tym myślicie że po takim przedstawianiu strony poznają się i zapamiętają cokolwiek? Uwierzcie, że nie.. 

6. Bez welonu, tu szybko zwięźle i na temat, welon zwyczajnie mi się nie podoba, uważam że to zbędny przeszkadzający i zasłaniający włosy gadżet.. Krótkie wg mnie są po prostu brzydkie, długie jeśli już tylko do kościoła, ale na kimś, dla mnie absolutnie nie.. nie dałabym się przekonać do welonu nawet jeśli mąż by mnie błagał na kolanach :)

7. Bez podwiązki, powiedzcie mi jaką funkcję spełnia podwiązka oprócz podtrzymania tradycji ? Rzucamy nią podczas oczepin? Rzucić można welonem, bukietem, osobiście nie pozwoliłabym na typową w naszych stronach zabawę ze ściąganiem podwiązki zębami przez pana młodego. Zbędny gadżet którego nie widać a mógłby przeszkadzać, czy się zsuwać.. O podwiązce od początku nie było mowy tak samo jak o welonie.

8. Coś starego? Była suknia. Coś niebieskiego? .....  Coś nowego? Coś się zawsze znajdzie, np biżuteria, Coś pożyczonego? ...... Tak jak się domyślacie, stara suknia i nowa biżuteria nie były po to aby zachować tradycję, były bo tak się złożyło, naprawdę ciężko by było znaleźć pannę młodą która nie miałaby na sobie nic nowego :)

9. Słyszałam jeszcze o wkładaniu pieniążka w bucik lub zaszywaniu w sukni, nie nie miałam przy sobie kasy, myślę że nie będę przez to biedniejsza :)

10. W bukiecie podobno nie powinny znajdować się róże, róże były, są to moje ulubione kwiaty i nie wyobrażam sobie innej opcji :)




Myślę i myślę i raczej to byłoby na tyle moich ślubnych antyzabobonów :) Jestem pewna że istnieje wiele innych tradycji których nie dotrzymaliśmy, ale wiecie co? Cieszę się że ich nie znam :) Tak jak zawsze powtarzam są to tylko i wyłącznie nasze odczucia i opinia na temat niektórych tradycji, jeśli ktokolwiek z moich znajomych czy z was ma na ten temat inne zdanie całkowicie to szanuję. Powiem więcej w zupełności nie przeszkadzają mi tradycyjne polskie wesela, natomiast my osobiście zrobiliśmy tak a nie inaczej i jesteśmy z tego powodu zadowoleni. Mam nadzieję że większość naszych bliskich uszanowała nasze decyzje, a jeśli nie to po prostu nie jest to dla mnie ważne, najważniejsze w tym dniu było szczęście i samopoczucie moje i mojego męża, a uwierzcie nikt nie byłby szczęśliwy robiąc coś wbrew sobie :)
Mam nadzieję że wy również nie dacie się zwariować planując własny ślub i zrobicie wszystko tak jak nakazuje wam rozum i serce, wasz i pana  młodego, a nie cioci czy sąsiadki :) 

Pozdrawiam serdecznie wszystkie przyszłe panny młode :)

_____________________________________________________________________________



Zapraszam na:

Instagram - KLIK
Fanpage paznokciowy - KLIK
Fanpage mojego sklepu - KLIK
Do mojego sklepu z artykułami do stylizacji paznokci - KLIK
Kanał na YouTube - KLIK

01.02.2017

Sałatka z brokułem i kurczakiem - przepis

Hej dziewczyny, dziś podzielę się z wami krótkim przepisem na przepyszną sałatkę, którą wymyśliłam jakiś rok temu :) Kupiłam brokuł i nie miałam na niego pomysłu, wzięłam to co lubię i zrobiłam sałatkę, bardzo nam posmakowała i do tej pory niejednokrotnie gościła na naszym stole :)

Składniki:
- 1 brokuł ok 500g najlepiej świeży ale robiłam również z mrożonego
- 1 spora pierś z kurczaka, jeśli lubicie dużo mięsa oczywiście może być podwójna
- opakowanie serka sałatkowego np Favita ja najczęściej wybieram żółtą
- ogórek zielony
- puszka kukurydzy
- kilka łyżek słonecznika
- jogurt naturalny lub grecki,
- majonez
- sól, pieprz,
- dwa ząbki czosnku
- przyprawa do kurczaka, jak ktoś lubi może być gyros lub curry
- oliwa

Niestety nie mam zdjęcia gotowej sałatki, znalazłam tylko fotkę składników ze snapa :)
Jak będę robić ją po raz kolejny postaram się uzupełnić wpis o zdjęcie :)

Wykonanie:
Zaczynamy od przygotowania kurczaka (najlepiej nawet kilka godzin przed robieniem sałatki). Pierś oczyszczamy, kroimy w niewielką kostkę, robimy marynatę: oliwa z oliwek, przyprawa do kurczaka, odrobina curry lub gyrosa wg uznania, rozgnieciony ząbek czosnku, pieprz. Całość dokładnie mieszamy z naszym kurczakiem i odstawiamy na kilka godzin, jeśli nie macie czasu oczywiście można smażyć od razu, ale pamiętajcie że mięso nabiera smaku jeśli się je wcześniej zamarynuje.

Brokuł musimy ugotować aldente, tak aby nie był zbyt miękki, niestety nie umiem powiedzieć ile to potrwa, ponieważ zawsze robię to na oko i po prostu próbuję w trakcie czy już jest okej. Gotujemy w lekko osolonej wodzie, a po ugotowaniu natychmiast wkładamy go do lodowatej wody - aby nie stracił koloru, chociaż przyznam że nie zawsze mi to wychodzi :)

Słonecznik (ilość wg uznania, można nie dawać wcale) prażymy na suchej patelni do zarumienienia, pamiętajcie o mieszaniu ponieważ łatwo go przypalić.

Ser kroimy w kostkę, ogórek w półplasterki, a kukurydzę odsączamy z zalewy.

Sos robię pół na pół z jogurtu greckiego i majonezu, do smaku dodaję ząbek czosnku oraz pieprz i sól. Co do ilości, na oko, jeśli widzę że sałatka jest za sucha dorzucam po łyżce majonezu i jogurtu, wszystko wg waszych preferencji :)

Całość mieszamy i odstawiamy na godzinkę/dwie do lodówki żeby składniki się zaprzyjaźniły :)


Mam nadzieję że skorzystacie z przepisu i że wam posmakuje. Ta sałatka jest jedną z moich ulubionych obok gyrosa i sałatki z kabanosikami którą zaprezentuję wam niebawem :)

Smacznego ! :)


_____________________________________________________________________________



Zapraszam na:

Instagram - KLIK
Fanpage paznokciowy - KLIK
Fanpage mojego sklepu - KLIK
Do mojego sklepu z artykułami do stylizacji paznokci - KLIK
Kanał na YouTube - KLIK