06.08.2017

BUDOWA DOMU KROK PO KROKU 6: ścianka kolankowa, wieniec oraz ścianki działowe..

Troszeczkę mnie tu nie było ! 2 miesiące i nie powiem że w kwestii budowlanej ten czas upłynął mi jak kilka dni... wręcz przeciwnie wszystko się baaardzo dłużyło :) Nie mogliśmy się doczekać aż ekipa przyjdzie robić ściankę kolankową i wieniec.. później jak zabiorą się za dach, ale po kolei ! :)

LINK DO PLAYLISTY NA NASZYM KANALE YOUTUBE - Tu znajdziecie filmiki z pokazami slajdów z poszczególnych etapów w tym z tego, który został opisany poniżej :)


Ścianka kolankowa/podmurówka i wieniec


Po wylaniu stropu odczekaliśmy miesiąc, czyli tyle ile wynosi czas wiązania betonu, za ściankę kolankową wzięliśmy się dokładnie na początku czerwca. Prace wraz z wylaniem wieńca zajęły naszej ekipie niecałe 2 dni. Od razu wyjaśniam dlaczego dopiero teraz dodaję filmik i wpis z tego etapu - nie było sensu w tworzeniu postu z kilkoma zdjęciami tylko z tego etapu, więc postanowiłam go połączyć z czymś jeszcze. Jako iż dach to sporo materiałów do przekazania dla was postanowiłam połączyć ten etap z budową ścianek działowych która miała miejsce dokładnie w tym samym czasie co wykonywanie naszej więźby dachowej (kilka dni temu).


Jak wiecie z poprzedniego etapu nasz strop na około (z wyjątkiem miejsce gdzie są okna) od zewnątrz jest zabezpieczony pustakiem maxem o szerokości 9 cm(dokładniej możecie poczytać o tym w poprzednim wpisie)
Teraz przed budowaniem ścianki kolankowej tym samym pustakiem z którego mamy wszystkie ściany zewnętrzne domu, chłopaki musieli wyrównać poziom - podmurowali naokoło cegłą pełną która miała taką samą wysokość co max aktualnie wystający ponad strop.



Na to tak jak było w projekcie poleciały 2 warstwy klasycznego maxa, niektórzy podnoszą tą ściankę o pustak, dwa, trzy aby później mieć więcej miejsca do wykorzystania na strychu. My jednak ze względu na dość dużą powierzchnię domu i mnóstwo budynków gospodarczych raczej tej dodatkowej powierzchni nie będziemy potrzebować. Z drugiej strony baliśmy się również że dom po podniesieniu straci wygląd z zewnątrz, więc zostawiliśmy wszystko tak jak było w projekcie, a i tak powiem wam że na strychu jest mnóstw miejsca :)


Dźwig który widzicie na zdjęciu służył chłopakom do wciągania zaprawy na górę.

O prętach które widzicie na zdjęciu zapomniałam wspomnieć w poprzednim etapie. Druty te zostały włożone w strop a dokładniej w wieniec stropowy tuż po jego zalaniu - w świeży beton, są to druty które zostaną zalane betonem i tworząc pionowe słupki połączą strop z wieńcem wykańczającym ściankę kolankową.  Druty te zostały zamocowane w miejscach wskazanych w projekcie - co ok 1,5 -2 metry.



Teraz chłopaki nie zabudowywali tego pustakami a zrobili szalunek i zalali całość betonem razem z wieńcem. Zbrojenie tak jak w przypadku fundamentu czy słupów było poskręcane śrubami aby beton nie rozepchał desek.




Tuż po zalaniu wieńca w betonie zostały umieszczone pręty gwintowane które później będą służyć do przykręcenia dachu do budynku. To te wystające ponad wieniec.

W takim stanie zostawiliśmy wszystko na ok tydzień, później Wojtek rozszalował wieniec i słupy. Kolejne prace na dachu mogłyby się zacząć za ok 2-3 tyg po wylaniu wieńca (czyli pod koniec czerwca)... mogły ale zaczęły się miesiąc później, dlaczego?

Tu rada dla was i nauczka dla nas - ZAMÓWCIE DREWNO WCZEŚNIEJ ! My  trochę ze względu na niedokładny projekt, w którym nie było żadnych wyliczeń odnośnie ilości drewna, a trochę z własnej głupoty czekaliśmy właściwie aż ścianka kolankowa będzie gotowa. Później dopiero zaczęliśmy się brać za zamawianie (tartak był wybrany). Okazało się że w projekcie NIE MA KOMPLETNIE NIC. Jak się domyślacie właściciel tartaku nie podjął się robienia wyliczeń i miał racje, bo skąd on ma wiedzieć co majster ma w głowie i co i jak zamierza robić... Na tym etapie był już ok 1tydz opóźnienia, ponieważ projekt zawoziliśmy do naszego majstra, on wszystko obliczał następnie pędziliśmy znowu do tartaku tym razem zamówić drewno. Drewno miało być gotowe pod koniec czerwca no i tak było, jednak B. (właściciel ekipy), mówił że drewno z pewnością dotrze mokre i musimy poczekać 2-3tyg aż przeschnie i ze względu na ciężar i ze względu na to że sami mieliśmy je impregnować, a wiadomo lepiej chłonie drewno które trochę przeleżało. Drewno dojechało zaimpregnowane - właściciel tartaku nie zapisał sobie że chcemy bez impregnacji, ale nic się nie stało, ponieważ odliczył nam różnicę w cenie między drewnem impregnowanym a nieimpregnoanym od całej kwoty (30zł na kubiku). Drewno przeleżało ok 2 tyg, oczywiście tak jak B. mówił było w większości mokre (zdarzały się niektóre elementy całkowicie suche i lekkie). Z tego względu że Wojtek miał już zakupiony impregnat sam je zaimpregnował po raz drugi. Później kilka dni czekaliśmy na ekipę i tak dopiero pod koniec lipca udało się zacząć robić dach :) Jakbyśmy pomyśleli i zamówili drewno miesiąc wcześniej nie byłoby żadnego opóźnienia - najbardziej boli nas to że dużo lało i mury cały czas chłonęły wodę :( Ciąg dalszy o dachu w następnym wpisie, a teraz pędzę wam wyjaśnić dlaczego mówię o tym teraz. Otóż, gdy ekipa przyszła do dachu zaczęli również robić ścianki działowe tzn jeden pan cały czas z wyjątkiem 1,5 dnia gdzie poszedł budować nam komin, budował ścianki działowe. Reszta ekipy pracowała cały czas na dachu :)

I tym sposobem przechodzimy do kolejnej części tego wpisu jaką są

ŚCIANKI DZIAŁOWE 

Przy ściankach nie ma wiele co opisywać, grubość 12cm, również pustak max tak jak i na zewnątrz. Zmiany jakie wprowadziliśmy względem projektu:

 powiększyłam garderobę o 20cm lub 30cm kosztem gabinetu/pokoju, dobrze się złożyło że sąsiedni pokój to największy w całym domu - 17m2 więc  pozwoliłam sobie go delikatnie pomniejszyć zyskując ładną  przestrzeń na ogromną szafę w garderobie :)

Druga zmiana to lekkie schowanie przesunięcie ścianki do spiżarki - w projekcie miała być na równo ze ścianką od kuchni a ja wsunęłam ją o 30cm żeby drzwi się lekko chowały.

Kolejna i ostatnia poważniejsza zmiana to dobudowanie 50cm ściany w salonie, żeby nie włazić z korytarza prosto na telewizor który prawdopodobnie będzie w miejscu oznaczonym na projekcie - na ścianie przy schodach. A jeśli go tam nie będzie to i tak woleliśmy zamurować ponieważ projektanci zrobili przejście stanowczo za duże :)


Są również drobne zmiany typu przesunięcie drzwi, ale nad tym nie będziemy się rozczulać :)



Jakby łącznie zliczyć dni pracy nad samymi działówkami to jednej osobie zajęło to 4 dni, praca szła bardzo sprawnie. Tak jak przy ścianach zewnętrznych na jeden raz/dzień było robiony jeden poziom - 6/7 pustaków, a w kolejnym dniu reszta, wszystko po to aby ścianki się nie pokrzywiły. Pustaki zostały  oczywiście łączone ze ścianami zewnętrznymi i nośnymi, w niektórych miejscach chłopaki już murując ściany zewnętrzne zostawiali lukę na łączenia, w inne pan robiąc działówki po prostu się wkuwał i je razem łączył. Całość powinna stanowić jednolitą i zwartą konstrukcje. Ścianki były murowane taka jak zewnętrzne - na podwójnej warstwie papy podkładowej.

Luka pomiędzy ściankami a sufitem zostanie wypełniona pianką poliuretanową jak chłopaki przyjdą kończyć dach.

Teraz wrzucę wam kilka zdjęć, jednak w filmiku znajdziecie ich dużo dużo więcej także zapraszam - link do playlisty jest na samej górze postu.

po lewej drzwi do pokoju, na wprost do garderoby, po prawej kawałek domurowanej ścianki w salonie
po lewej drzwi do pokoju po prawej do łazienki


pokój nr 2 widok z okna


w trakcie murowania - korytarz


 tu również w trakcie - spiżarka



Dodam że w międzyczasie oczekiwania na robienie dachu zrobiliśmy przyłącz prądu do domu - niestety będziemy już płacić abonament ale musieliśmy to zrobić ponieważ niedługo mija rok od wydania warunków przyłączenia - po tym czasie straciłyby ważność i musielibyśmy wyrabiać wszystko od nowa. Postanowiliśmy również puki sucho na podwórku zrobić przyłącz wody i kanalizacji - tu na szczęście nic nie jest wiążące ponieważ liczniki nie zostały założone i dopiero jak będziemy chcieli pan który to wykonywał przyjedzie i je założy. 


Aktualnie czekamy na blachę która jest już zamówiona oraz na ekipę, znowu mamy opóźnienie ale dokładniej opowiem wam następnym razem... teraz nie jest to już znaczące ponieważ na dachu jest membrana i ściany mogą już powoli wysychać :) Mamy zamówionego elektryka do instalacji w środku domu - czekamy na telefon mamy nadzieję że zjawi się jak najszybciej. Jesteśmy na etapie ostatecznych decyzji odnośnie okien i szukania hydraulika do instalacji wewnętrznych trzymajcie kciuki żeby sprawnie poszło :) Jak zwykle zapraszam na instagram @czekoladka93 prawie codziennie na instastory opowiadam coś o budowie :) Pozdrawiam !! 
___________________________________________________________________________

Firma budowlana, która zajmuje się budową naszego domu do stanu SSO (z wyjątkiem drobnych prac które wykonujemy sami): TND-BUD  Bartłomiej Łoch, Niedźwiada (podkarpackie), tel: 511024094


Kontakt: nefrifhu@wp.pl

Zapraszam na:

Instagram - KLIK
Fanpage paznokciowy - KLIK
Fanpage mojego sklepu - KLIK
Do mojego sklepu z artykułami do stylizacji paznokci - KLIK
Kanał na YouTube - KLIK

09.06.2017

Budowa domu KROK PO KROKU, etap 5 : zbrojenie, wylewanie, rozszalowanie STROPU ŻELBETOWEGO

ETAP1: KLIK
ETAP 2: KLIK
ETAP 3: KLIK
ETAP 4: KLIK
LINK DO PLAYLISTY NA NASZYM KANALE YOUTUBE - Tu znajdziecie filmiki z pokazami slajdów z poszczególnych etapów w tym z tego, który został opisany poniżej :)



Witajcie po krótkiej przerwie :) Pierwotnie miałam zamiar napisać dla was ten post już kilka dni po wrzuceniu poprzedniego, jednak pomyślałam, że lepiej będzie poczekać i zrobić dla was fotki stropu po rozszalowaniu. Dzisiejszy wpis jest kontynuacją etapu 4 - link do wpisu macie powyżej i tak jak tam wspominałam podzieliłam to tylko ze względu na ogromną ilość zdjęć (powstały 2 oddzielne filmiki na YT). Listę materiałów potrzebnych do wykonania etapu 4 i 5 znajdziecie w poprzednim wpisie - KLIK. Zdradzę wam, że aktualnie mamy już gotową podmurówkę i przymierzamy się do wylania wieńca i rozpoczęcia budowy ścianek działowych. Jak zwykle zapraszam na instagram: czekoladka93 gdzie znajdziecie prawie codziennie relacje na żywo :) Dziś cofnijmy się jednak do stropu...


Zbrojenie stropu cd.


Mamy 9 dzień pracy naszej ekipy, licząc oczywiście od rozpoczęcia murowania.
Po wykonaniu zbrojeń nadproży, schodów oraz belek przyszedł czas na zbrojenie całego stropu łącznie z wieńcem. Zbrojenie trwało 2 i pół dnia, pracy było sporo, przypominam dom parterowy powierzchnia zabudowy prawie 200m2 ;') Za bardzo nie wiem jak to opisać bo kompletnie się na tym nie znam, ale okiem laika wyglądało to tak: Na całości została zrobiona kratka z drutów - z tego co wiem w niektórych miejscach daliśmy drut o większej średnicy niż w projekcie aby całość wzmocnić.


W niektórych miejscach chłopaki odpowiednio powykrzywiali druty tworząc 'figury' które mają na celu wzmocnienie konstrukcji stropu.


Na rogach pomieszczeń dodatkowo druty zostały położone poprzecznie pomiędzy jedną ścianą a drugą - żeby strop bardziej wspierał się na ścianach nośnych.
Naokoło budynku jak i na ścianach w środku domu został położony wieniec - belka zbrojeniowa złożona z 4 drutów i powiązania strzemionami. Wszystkie elementy zostały połączone drutem wiązałkowym, aby nie przesuwały się podczas zalewania stropu.



W miejscach gdzie planujemy robić wentylacje zostały położone pustaki wentylacyjne, a w miejscu okapu kuchennego rura PCV - żeby później nie kuć w betonie.



Słupy, nadproża oraz belki zostały dokładnie skręcone prętami gwintowanymi i wzmocnione - beton po zalaniu był wibrowany miało to zapobiec pękaniu i rozchodzeniu się desek.



W dzień zalewania stropu - był to 11 dzień pracy całe zbrojenie zostało podniesione i ustawione na dystansach zbrojeniowych - małe plastikowe słupki, dzięki temu drut został dokładnie z każdej strony oblany betonem i zbrojenie znalazło się w środku stropu a nie na jego dnie.
Podczas zalewania chłopaki na bieżąco przy pomocy wibratora budowlanego zagęszczali beton - tak aby powchodził w każdą szczelinę.



Tuż po zalaniu całość prezentowała się tak:


Taki stan zostawiliśmy na ok 3,5 tygodnia, niestety trafiliśmy na upały więc strop trzeba było obficie podlewać - rano i wieczorem. W międzyczasie po upływie ok 2 tyg od zalania Wojtek w wolnych chwilach zaczął rozszalowywać nadproża, słupy, schody, belki, rozkręcać śruby i takie drobne rzeczy za które mógł się wziąć już-drobnostki na których konstrukcja się nie opierała.  Było tego sporo i zajęło mu to masę czasu, ale dzięki temu później dosłownie w jeden dzień (po upływie dokładnie 3 tygodni i 4 dni od zalania) ze swoim tatą rozszalował wszystko. Nie była to lekka praca, mieliśmy mokre świeże deski które dosłownie przykleiły się do betonu, dodatkowo przez wibrowanie masa powchodziła w najdrobniejsze szczeliny. Dosłownie każdą deskę musieli podważać dwoma łomami i odbijać od stropu. Niestety to nie był koniec pracy, na budowie został armagedon, poukładanie desek i powybijanie kilkunastu kilogramów gwoździ zajęło jakby to zliczyć pewnie z 3 dni pracy - dzięki pomocy jednego i drugiego taty Wojtek nie zwariował i jakoś daliśmy radę to ogarnąć :)



I tak prezentuje się rozszalowany domek, deski niebawem znikną bo już są zarezerwowane, zostały jeszcze stemple, jeśli ktoś byłby chętny kontakt macie poniżej wystarczy napisać maila :)
Teraz uciekam sprzątać bo tak jak wspomniałam na początku niebawem zaczynamy działówki :)
___________________________________________________________________________

Firma budowlana, która zajmuje się budową naszego domu do stanu SSO (z wyjątkiem drobnych prac które wykonujemy sami): TND-BUD  Bartłomiej Łoch, Niedźwiada (podkarpackie), tel: 511024094


Kontakt: nefrifhu@wp.pl

Zapraszam na:

Instagram - KLIK
Fanpage paznokciowy - KLIK
Fanpage mojego sklepu - KLIK
Do mojego sklepu z artykułami do stylizacji paznokci - KLIK
Kanał na YouTube - KLIK

24.05.2017

Muffinki gruszkowe z imbirem - przepis :)

Hejka, dziś leci do was kolejny sprawdzony przeze mnie przepis :) Tym razem Muffinki gruszkowe od mojej siostry :) Banalne, pyszne z lekkim posmakiem imbiru - idealne zarówno w sezonie ze świeżych gruszek jak i po - wykorzystując przetwory gruszki w syropie. Mięciutkie wilgotne, palce lizać :)

Składniki:



Suche:

- 250g mąki pszennej
- 200g cukru
- 2 łyżeczki proszku do pieczenia
- 1 łyżeczka imbiru (z torebki)


Mokre:

- 140ml kwaśnej śmietany/jogurtu naturalnego
- 125ml oleju
- 1 łyżka miodu
- 2 jaja


- 300g posiekanych w kostkę gruszek (ja dałam cały litrowy słoik gruszek w syropie i było ok)


Wykonanie:


Suche składniki wymieszać w jednym pojemniku, mokre w drugim. Obydwa mixy połączyć razem, może być mikserem, może być trzepaczką do jajek a nawet łyżką. Na końcu wrzucić pokrojone gruszki. Masę nałożyć do papilotek do 2/3 wysokości i upiec w 180 stopniach ok 20-25min - do suchego patyczka. Gotowe :)

Mam nadzieję że wypróbujecie i zasmakują wam tak jak mi :)








_____________________________________________________________________________

Kontakt: nefrifhu@wp.pl

Zapraszam na:

Instagram - KLIK
Fanpage paznokciowy - KLIK
Fanpage mojego sklepu - KLIK
Do mojego sklepu z artykułami do stylizacji paznokci - KLIK
Kanał na YouTube - KLIK

17.05.2017

Budowa domu KROK PO KROKU, etap 4 : MUROWANIE ŚCIAN, szalowanie i zbrojenie stropu, nadproża

Witajcie :) Po zalaniu chudziaka, pogoda nas nie rozpieszczała, deszcz deszcz i jeszcze raz deszcz,  rozpoczęcie prac się opóźniało....  W drugiej połowie kwietnia, w końcu udało się zacząć kolejny etap naszej budowy - MUROWANIE :) Aktualnie mamy już zalany stop, o czym osoby obserwujące mnie na instagramie: czekoladka93, doskonale wiedzą, ale o tym nie dziś.. Dziś skupimy się na ścianach, szalunkach, nadprożach i części zbrojeń. Mamy mnóstwo zdjęć, więc etap murowania łącznie z zalewaniem stropu musiałam podzielić na 2 części, w innym przypadku filmik z pokazem slajdów trwałby 30 minut :) Już dziś napiszę wam ile i jakich materiałów potrzebowaliśmy do wykonania całego tego etapu. Opiszę również kolejne etapy prac, chociaż te bardzo ważne elementy oddaliśmy w ręce fachowców. Muszę się pożalić, że pogoda nadal nas nie rozpieszczała, całość trwała 19 dni... z przerwami na deszcz ! :( Dni roboczych w tym czasie było 11, w tym 2 lub 3 razy musieliśmy przerwać prace ze względu na deszcz. Była to straszna psychiczna męczarnia, ale jakoś daliśmy radę i teraz możemy się cieszyć pięknym stropem :) Tak będzie jeszcze przez minimum 2 tygodnie - później możemy zacząć rozszalowywać i myśleć o dalszych etapach :)


ETAP1: KLIK
ETAP 2: KLIK
ETAP 3: KLIK
LINK DO PLAYLISTY NA NASZYM KANALE YOUTUBE - Tu znajdziecie filmiki z pokazami slajdów z poszczególnych etapów w tym z tego, który został opisany poniżej :)

_____________________________________________________________________________

Do wykonania niżej opisanych prac potrzebowaliśmy:

- papa podkładowa 9,5 rolki 10m2
- dysperbit wodny 2 wiadra po 20kg
- pustak max 30cm 30 palet
- pustak max 25cm 14 palet
- pustak max 9cm 8 paleta
- pustak max 12cm 1 paleta
- cegła pełna 1 paleta
PODANE ILOŚCI PUSTAKÓW I CEGŁY SĄ NA CAŁĄ BUDOWĘ ŁĄCZNIE ZE ŚCIANKAMI DZIAŁOWYMI I PODMURÓWKĄ KTÓRE JESZCZE NIE ZOSTAŁY WYBUDOWANE
- cement 1,9t
- wapno 0,9t
- plastyfikator do zaprawy 60szt
- rury kwasoodporne metalowe do komina wraz z wyczystkami i innymi dodatkami (system na cały komin)
- pustaki kominowe z keramzytu na 6metrów wysokości
- pustaki wentylacyjne z keramzytu
- wełna żaroodporna do komina również na 6 metrów wysokości
- piasek płukany 15t
- piasek żółty 20t
PIASEK W ILOŚCI NA PRACE KTÓRE WYKONALIŚMY TERAZ + PODMURÓWKA I MOŻE JESZCZE COŚ ZOSTANIE NA DZIAŁÓWKI
- drut różne średnice ok  3500kg - zostało jeszcze na wieniec na podmurówkę
- klej poliuretanowy do klejenia styropianu w nadproża
- styropian w nadproża 0,6m3 grafitowy 5cm grubości
- kilkanaście kawałków białego o grubości 2cm i 3cm
- gwoździe ilość ciężko określić :) kilkanaście kilogramów
- deski na szalunki ok 8m3 które zostały po fundmanetach plus dokupiliśmy 3m3
- stemple drewniane ok 250szt
- dystanse plastikowe pod zbrojenia 300szt
- drut wiązałkowy ok 15kg - zostanie jeszcze na wieniec na podmurówkę
- pianka poliuretanowa 1szt
- beton B20 33,5m3
- pręt gwintowany - ciężko stwierdzić bo zostało po fundamentach i nie dokupywaliśmy




Przebieg prac:

Na początek przypominam, wszystkie opisane prace wykonała nasza ekipa, na którą namiar macie na dole wpisu, jeśli piszę wykonaliśmy zrobiliśmy itd, cały czas chodzi mi o firmę budowlaną, tak po prostu mi łatwiej :)

Murowanie zaczęliśmy od rozłożenia a raczej przyklejenia na grubą warstwę dysperbitu papy podkładowej - podwójna warstwa. Oczywiście tylko w miejscach gdzie był fundament i będzie budowana ściana. Po rozłożeniu chłopaki wyznaczyli narożniki budynku przy pomocy żyłek budowlanych i zabrali się za budowanie kątów, najpierw powstawał taki narożnik - 6 warstw pustaków, a dopiero później łącząca te narożniki ściana zewnętrzna.


 Grubość zewnętrznych ścian to 30cm. Oczywiście w odpowiednich miejscach zostały zostawione otwory na okna i drzwi. Po zakończeniu poziomu 6 pustaków naokoło domu, zaczęła powstawać kolejna warstwa - następne 6 pustaków w górę i tu sytuacja się powtórzyła, najpierw narożnik, później prosta linia ściany. Oprócz zostawienia otworów na okna chłopaki zostawiali miejsca nad oknem na nadproże- w ostatnim pustaku 25-30cm poza okno. Za zgodą kierownika dodaliśmy 13 warstwę pustaka, z tym że o szerokości 9cm - po zewnętrznej stronie budynku. Ma to spełniać 2 funkcje - ocieplać lity betonowy strop, oraz zastępuje szalunek zewnętrzny stropu co ułatwia pracę. Zaprawa po zewnętrznej stronie budynku była fugowana - tzn wygładzana tak jak fuga w płytkach. Ekipa robiła to szczotką lub pędzlem, ma to ułatwić położenie warstwy ocieplenia i po prostu ładniej wygląda.


Najpierw zostały wymurowane wszystkie ściany zewnętrzne, następnie wewnętrzne nośne o grubości 25cm. Tu ponownie jak w przypadku zewnętrznych, najpierw narożniki, łączenia ścian wewnętrznych z zewnętrznymi a następnie proste odcinki. W miejscach gdzie na 100% w przyszłości stanie ścianka działowa chłopaki zostawiali sobie otwory w ścianie - co 2 pustak, żeby łatwiej móc to w przyszłości połączyć bez kucia. Łącznie ze ścianami nośnymi wewnętrznymi stopniowo powstawał komin. Zdecydowaliśmy się na komin keramzytowy z nieśmiertelnym wkładem kwasoodpornym zabezpieczonym wełną termoizolacyjną/żaroodporną. Dlaczego? dlatego, że jest to rozwiązanie trwałe, mamy mieszane uczucia co do systemów ceramicznych.



Nadproża nad drzwiami wewnętrznymi zostały wykonane w stary ale sprawdzony sposób. Kilka prętów żebrowanych opartych na pustakach poza krawędzią otworu drzwiowego, na to mocna zaprawa i cegła pełna. Nadproże drzwi zewnętrznych ze względu na duży rozmiar zostało zaszalowane, zazbrojone belką z prętów żebrowanych i wylane mocnym betonem - podobnie jak później zostaną zrobione nadproża okienne.


Murowanie trwało 5 dni przy czym murarzy było raz 2 raz 3, plus pomocnicy 1 lub 2. 4 i 5 dzień pracy oprócz murowania był połączony z przygotowaniami szalunków pod strop. 6 i 7 dzień prac w całości był poświęcony szalunkom pod strop, schody i początki szalowania na nadproża.








8 dnia chłopaki zabrali się za robienie zbrojeń, na nadproża, schody, belki, słupy oraz wieniec. Wojtek w międzyczasie pozatykał większe dziury i ubytki w deskach pianką poliuretanową.

Jedyną rzeczą, którą na tym etapie zrobiliśmy sami było przygotowanie styropianu który wylądował w naszych nadprożach. Po długich przemyśleniach i konsultacjach, stwierdziliśmy że damy tam 10cm styropianu grafitowego o najlepszym dostępnym współczynniku przenikania ciepła, a dokładnie 5cm i 5cm na mijankę oraz biały styropian - 3cm w oknach i 5cm w drzwiach balkonowych gdzie skrzynka na roletę będzie większa. Po co ? Skrzynka z roletą zewnętrzną to idealne miejsce na utworzenie się mostku termicznego. Firmy zakładające rolety proponowały nam założenie na gołe betonowe cofnięte o odpowiednią ilość cm nadproże 2cm styroduru, co jak dla nas nie jest wystarczającą ochroną litego betonu przed zimnem. Wkładając w nadproże styropian na tym etapie zyskujemy około 10cm ocieplenia za roletą. Po co biały styropian na wierzch? Ma on dwie funkcje, po 1 do czasu założenia rolet chroni grafitowy styro przed promieniami słonecznymi - pamiętajcie na słońcu grafitowy traci swoje właściwości ! Po drugie ułatwi montaż rolety, mąż obliczył to tak, aby przed montażem nie było konieczności nacinania grafitowego, a jedynie docięcie i usunięcie tego białego plastra który jest na zewnątrz. Po zaszalowaniu, włożeniu styro i zbrojenia nadproże wygląda tak:




Na tym etapie zakończyłam filmik, więc kończę również wpis. Ciąg dalszy niebawem. A przy okazji wspomnę, że stemple i deski będą niebawem do sprzedania - zainteresowanych proszę o maila, jest podany poniżej. Okolice Dębicy :) Pozdrawiam i zachęcam do obejrzenia filmiku z pokazem slajdów :) KLIK
___________________________________________________________________________

Firma budowlana, która zajmuje się budową naszego domu do stanu SSO (z wyjątkiem drobnych prac które wykonujemy sami): TND-BUD  Bartłomiej Łoch, Niedźwiada (podkarpackie), tel: 511024094


Kontakt: nefrifhu@wp.pl

Zapraszam na:

Instagram - KLIK
Fanpage paznokciowy - KLIK
Fanpage mojego sklepu - KLIK
Do mojego sklepu z artykułami do stylizacji paznokci - KLIK
Kanał na YouTube - KLIK

03.05.2017

KREM BUDYNIOWY do ciast i deserów - przepis :)

Hejka, zgodnie z obietnicą sprzed kilku dni, wrzucam uniwersalny przepis na pyszny krem budyniowy :) Dlaczego uniwersalny? Możecie wykorzystać go do ciast, tortów, deserów, ciasteczek, czegokolwiek chcecie :) Dodam, że podobnie jak biszkopt, na który podawałam przepis kilka dni temu, ten krem ZAWSZE WYCHODZI IDEALNY :)  Puszysty, delikatny, słodki, ale bez przesady :) Koniecznie musicie spróbować !


Składniki:
- 0,5l mleka
- 100g cukru 
- cukier wanilinoowy 1 opakowanie
- 2 żółtka
- 1,5 łyżki mąki pszennej
- 1,5 łyżki mąki ziemniaczanej
- kostka masła/margaryny
*łyżka nie płaska, ani też nie za bardzo kopiasta, taka po środku :)


Wykonanie:
Około 350ml mleka wstawiam do gotowania na małym ogniu - dorzucam do tego cukier zwykły i wanilinowy, mieszam co jakiś czas. W oddzielnym naczyniu mieszam ze sobą: pozostałe 150ml mleka, żółtka oraz mąki. Ja robię to przy pomocy blendera lub miksera - tylko wtedy macie 100% pewność że masa jest jednolita i nie pojawią się niespodzianki w postaci fragmentów żółtka lub grudek mąki. Gdy mleko z cukrem zaczyna wrzeć ustawiam mały ogień i dość szybko wlewam do niego powstałą masę, cały czas mieszając - najlepiej trzepaczką do jajek. Gdy całość się połączy musimy poczekać aż budyń się zagotuje - zaczną pojawiać się pęcherze powietrza, nie przestawajcie mieszać bo może się przypalić. Budyń po zagotowaniu powinien być dość gęsty. Odstawiamy go do całkowitego przestudzenia. Tu mam dla was trik, budyń po ugotowaniu przykryjcie szczelnie folią spożywczą - tak aby cała jego powierzchnia się do tej folii przykleiła. Po przestudzeniu wykorzystacie go w 100%  ponieważ na wierzchu nie pojawi się twardy kożuch. Jeśli nie przykryjecie, wierzch budyniu nadaje się tylko do wyrzucenia, lub zjedzenia, ponieważ po dodaniu go do masy powstaną grudki, a tego nie chcemy :) Gdy budyń jest już zimny, zabieramy się za ucieranie masła. Ja osobiście używam pół na pół masło i margarynę Palmę, samo masło sprawi że krem będzie za ciężki, a po schłodzeniu twardy, natomiast sama margaryna jak dla mnie daje nieciekawy sztuczny posmak i sprawia że masa staje się zbyt miękka, po przełożeniu placka może się rozpływać na boki. Masło/margarynę ucieramy mikserem aż do powstania lekkiego jasnego puchu, w tym momencie zabieramy się za dokładanie budyniu - po jednej łyżce, stopniowo, cały czas miksując. Dopiero gdy jedna łyżka się ładnie połączy, dodajemy kolejną. Gdy cały budyń został wykorzystany, mamy gotowy krem budyniowy ! :) SMACZNEGO ! :)


Ja ostatnio użyłam go do nadziania przepysznych Profiteroles - moja piękna piramidka zniknęła ze stołu nim się obejrzałam ! A co to oznacza? Że wszystkim smakowało :) Przepis na te słodkie kuleczki już niebawem !

 

___________________________________________________________________________



Kontakt: nefrifhu@wp.pl

Zapraszam na:

Instagram - KLIK
Fanpage paznokciowy - KLIK
Fanpage mojego sklepu - KLIK
Do mojego sklepu z artykułami do stylizacji paznokci - KLIK
Kanał na YouTube - KLIK

26.04.2017

Przepis na BISZKOPT IDEALNY :)

Dziś mam dla was przepis podstawowy na pyszny biszkopt, który zawsze wychodzi :) Możecie go wykorzystać do każdego ciasta, czy deseru. Jeśli potrzebujecie wyższy/niższy wystarczy ilość składników proporcjonalnie zmniejszyć lub zwiększyć - robiłam nawet z podwójnej porcji. Przepis ten wykorzystuję od kilku lat i biszkopcik za każdym razem wychodził idealnie. Dlatego też jeśli robię jakikolwiek placek, w którym potrzebuje jasny biszkopt, nie biorę pod uwagę receptur zawartych w danym przepisie, a zawsze odwołuje się do tego. Biszkopt dzięki dodatkowi octu i wody nie jest suchy, ale jednocześnie zachowuje swoją puszystość. Jest mięciutki i rozpływa się w ustach ponieważ zawiera mąkę ziemniaczaną. To mój ulubiony przepis na BISZKOPT IDEALNY :)


Składniki:

- 4 jaja
- 12dag mąki pszennej
- 3dag mąki ziemniaczanej
- 15dag cukru - drobnego
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- 1 łyżka octu
- 1 łyżka wody

Wykonanie:

Białka oddzielamy od żółtek, do białek dodajemy szczyptę soli i ubijamy mikserem na dużych obrotach, aż do uzyskania piany. Następnie dodajemy partiami cukier cały czas miksując. Gdy zauważymy że piana zrobiła się szklista i sztywna, oraz że nie ma w niej kryształków cukru, możemy zabrać się za dodawanie żółtek. Obroty należy lekko zmniejszyć, dodajemy po 1 żółtku i czekamy aż całkowicie się rozetrze. Następnym krokiem jest dodanie łyżki wody i łyżki octu, krótko miksujemy do połączenia się składników (na małych obrotach) i zabieramy się za dodawanie mąki i proszku. Najlepiej wcześniej przygotować sobie mix - obydwie mąki i proszek przesiane przez sitko. Jeśli się boicie że masa opadnie możecie robić to trzepaczką i mieszać ręcznie, ja osobiście zawsze robię to mikserem na najwolniejszych obrotach i nigdy nic się nie stało. Najważniejsze aby robić to partiami: dodać część mąki, rozetrzeć, następną część rozetrzeć itd.. Mąkę w tej proporcji możecie podzielić na 4-5 takich 'rzutów', nawet jak się spieszycie nie wrzucajcie całej mąki naraz bo wtedy piana może opaść. Gdy już mamy gotową idealnie wymieszaną masę wylewamy ją na blaszkę, ja zawsze dno wykładam szarym papierem do pieczenia a boki smaruję olejem. Pieczemy ok 20-25 min w 180 stopniach góra dół lub 160 stopniach z termoobiegiem. Tak naprawdę nigdy nie patrzę na zegarek a na to jak wygląda biszkopt - jeśli jest lekko przyrumieniony na złoto, jest gotowy. Studzę go w blaszce, jeśli boki się przykleiły, odcinam je od niej ostrym nożem i wyrzucam na deskę.


1. Pamiętajcie, przed przełożeniem ciasta wierzchnią warstwę biszkoptu należy ściągnąć - tą lekko błyszczącą która powstaje na wierzchu podczas pieczenia. Jeśli tego nie zrobicie po przełożeniu ciasto może się rozpadać - masa odejdzie wraz z tą błyszczącą częścią a biszkopcik zostanie oddzielnie.

2. Biszkopt możecie naponczować - posłodzoną herbatą z dodatkiem cytryny, kawą rozpuszczalną, lub nawet zwykłą woda z cukrem. Jeśli lubicie możecie zastosować roztwór dowolnego alkoholu z wodą i np cukrem. Doda to jeszcze większej wilgotności, ja na jeden taki biszkopt wlewam ok pół szklanki płynu. Robię to przy pomocy zwykłej stołowej łyżki.



Zdjęcia samego biszkoptu nie mam, ale wrzucam fragment naszego świątecznego stołu - ciasto po lewej stronie w środku ma właśnie ten biszkopcik, przepis na cały ten placek pojawi się niebawem ! A za kilka dni wrzucam przepis na idealny KREM BUDYNIOWY :)

Miłego dnia ! :)

___________________________________________________________________________



Kontakt: nefrifhu@wp.pl

Zapraszam na:

Instagram - KLIK
Fanpage paznokciowy - KLIK
Fanpage mojego sklepu - KLIK
Do mojego sklepu z artykułami do stylizacji paznokci - KLIK
Kanał na YouTube - KLIK

08.04.2017

Muffinki czekoladowe z kremem kajmakowym - przepis :)

Dziś po raz kolejny mam dla was bardzo szybki i prosty przepis :) Muffinki kakaowe z kawałkami czekolady, opcjonalnie z kremem kajmakowym, chociaż ja przeważnie robię bez :)

Robiłam je już kilkanaście razy, zawsze wychodzą i znikają w kilka chwil, także polecam zrobić z podwójnej proporcji :)




MUFFINKI


Składniki:
- 2 szklanki mąki
- pół szklanki cukru
- 3 łyżeczki proszku do pieczenia
- 2 łyżki kakao płaskie
- 100g czekolady gorzkiej lub mlecznej
- pół szklanki oleju
- 1 jajko
- szklanka mleka
- 1 cukier wanilinowy

* szklanka 250ml

Wykonanie:

Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej. Jeśli macie czekoladę w tabliczce musicie ją posiekać. Ja osobiście wszystkie składniki wrzucam do miski i mieszam mikserem na średnich obrotach. Z powodzeniem możecie to zrobić nawet łyżką lub trzepaczką. Jeśli macie czas możecie do jednej miski wrzucić składniki mokre, do drugiej suche, dokładnie wymieszać i jedno i drugie a następnie połączyć. Gotowe ciasto przelewam do papilotek maksymalnie do 2/3 wysokości - ładnie wyrastają, weźcie to pod uwagę :) Pieczemy ok 25 min(zawsze i tak sprawdzam patyczkiem) w 160 stopniach, z termoobiegiem lub 180 stopni góra dół, w zależności jaki macie piekarnik.


  



KREM KAJMAKOWY


Składniki:
- kostka masła lub margaryny
- puszka masy krówkowej

Wykonanie:

Ja bardzo często do masy używam pół na pół masło + margaryna, dzięki temu masa nie jest za twarda (jak z samym masłem) a jednocześnie ma dobry smak (margaryna nie jest tak wyczuwalna jakbyśmy dali całą kostkę). Masło/margarynę ucieramy mikserem aż do powstania jasnego puchu. Następnie dodajemy masę krówkową, stopniowo po jednej łyżce. Gdy całość się połączy możemy zabrać się za dekorowanie wystudzonych muffinek :)



Pyszne szybkie, uwielbiane przez dzieci, polecam i smacznego ! :)
___________________________________________________________________________



Kontakt: nefrifhu@wp.pl

Zapraszam na:

Instagram - KLIK
Fanpage paznokciowy - KLIK
Fanpage mojego sklepu - KLIK
Do mojego sklepu z artykułami do stylizacji paznokci - KLIK
Kanał na YouTube - KLIK

03.04.2017

Budowa domu KROK PO KROKU - Etap 3 zagęszczanie piasku, wzmocnienia pod ściany działowe, kanalizacja, chudy beton

Witajcie, po niecałych 3 miesiącach przestoju w pracach budowlanych wracamy do działania ! :) Opiszę wam dziś kolejny etap naszej budowy - od zagęszczania piasku po zalanie całości chudym betonem.
Na wstępie w skrócie co działo się przez te 3 miesiące. Fundamenty zostały zasypane piaskiem w grudniu - o tym mogliście poczytać w poprzednim wpisie (link poniżej). Później jak wiecie nastała zima stulecia... naprawdę nie pamiętamy kiedy ostatnio były tak ostre i długotrwałe mrozy ! Zima jest piękna, kochamy zimę, ale nie wtedy gdy spieszy nam się z budową :( Musieliśmy poczekać aż mrozy odpuszczą i piasek w naszych fundamentach w całości odmarznie, co nie było szybkim procesem.. Po odmarznięciu pogoda niestety kolejny raz dała nam w kość - spadły obfite deszcze, piasek przez kilka tygodni nie nadawał się do ubijania. Jeśli jeszcze nie wiecie nasza działka to teren gliniasty, nie przepuszczający wody. Tak więc po roztopach i dodatkowym deszczu woda zamiast się wchłaniać, tworzyła wraz z naszym piaskiem totalne błoto. Musiało upłynąć sporo czasu, niczym wszystko obeschło na tyle abyśmy mogli zagęścić piasek. Czas ten wykorzystaliśmy na kompletowanie materiałów, zbieranie opinii od znajomych i doszkalanie się filmikami na YT... Gdy pogoda dopisała zabraliśmy się do pracy...

ETAP1: KLIK
ETAP 2: KLIK
LINK DO PLAYLISTY NA NASZYM KANALE YOUTUBE - Tu znajdziecie filmiki z pokazami slajdów z poszczególnych etapów w tym z tego, który został opisany poniżej :)


_____________________________________________________________________________

Do wykonania niżej opisanych prac potrzebowaliśmy:


- zagęszczarka, stopa wibracyjna tzw skoczek - wypożyczone
- stal zbrojeniowa ok 100kg, drut wiązałkowy
- beton do zalania fundamencików pod działówki (robiliśmy sami):
betoniarka-wypożyczona,
cement ok 30 worków
piach płukany  4t
kamień 8/16mm 2t
- rury kanalizacyjne, kolanka, trójniki, zaślepki itd
- folia budowlana 0,3mm ok 200m2
- beton B15 19m3
- kratki zbrojeniowe o powierzchni 2m2 - 100szt
- taśma dylatacyjna
- pianka poliuretanowa
- pasta poślizgowa do rur
- rura do wody 40m
- dobra wiertarka + wiertło :)



Opis prac:


1. Niektórzy mówią, że jeśli piasek nasypany w fundament przeleżał przez zimę, nie trzeba go już zagęszczać. My postanowiliśmy dmuchać na zimne i dodatkowo ubić go skoczkiem i zagęszczarką. Prace te wzięliśmy na siebie, zajęło nam to jeden dzień, pracowały 3 osoby. Piasek najpierw został ubity skoczkiem, następnie zagęszczarką, od razu staraliśmy się utrzymać poziom o ok 10cm niższy niż poziom fundamentu, ponieważ właśnie tyle wg naszego projektu ma mieć chudy beton. W wielu miejscach musieliśmy piasek odebrać i wywieźć na zewnątrz, ponieważ okazało się, że było stanowczo za dużo. Po wykonaniu tej pracy mieliśmy 1,5 tygodniową przerwę, niestety ponownie spadł deszcz i przed robieniem czegokolwiek dalej musieliśmy poczekać aż całość przeschnie.

tak to wszystko wyglądało po zimie, przed zagęszczaniem

2. Fundamenciki pod ścianki działowe. W najnowszych projektach domów wszystkie ścianki działowe opierają się tylko i wyłącznie na chudym betonie, warstwa betonu ma 10cm, pod nią jest piasek który ubijaliśmy w poprzednim punkcie... W naszym projekcie oczywiście jest tak samo. Biorąc pod uwagę doświadczenia naszych znajomych (kilka przypadków) gdzie ścianki działowe pękają/podłoga się zapada i inne dziwne historie, chcieliśmy chociaż trochę wzmocnić całą konstrukcję. W jakiś sensowny sposób stworzyć lepsze oparcie dla ścianek działowych, które jednak trochę ważą.
Nie mamy i nigdy nie będziemy mieć pewności czy to uchroni nas przed pęknięciami, czy to cokolwiek dało, czy dom i tak i tak by stał w stanie nienaruszonym. Jedynie jeśli dom pęknie, będziemy pewni że to nie miało sensu i nie dało nic.. a teraz odpukajmy w niemalowane :)
Krokiem pierwszym było zrobienie zbrojeń, mąż z tatą pracowali nad tym 1 dzień. Zbrojenie miało formę 4 drutów żebrowanych połączonych jarzemkiem wielkości 11cm x 17cm. Każda belka zbrojeniowa miała być przymocowana do istniejącego głównego fundamentu, tak więc jedno zbrojenie musiało składać się z 2 części, które zostaną zamocowane z każdej strony w fundamencie a następnie na środku połączone  na zakładkę ok 0,5m.
Nie wykonywaliśmy wzmocnień tylko pod króciutkie ścianki np 1metrowe na których będą zamocowane drzwi wejściowe do pokoi. Jeśli któraś ze ścianek działowych będzie kończyła się np w połowie między fundamentem a fundamentem, mąż i tak zrobił przedłużone wzmocnienie (nie tylko pod daną ścianką, a dłuższe) aby opierało się z 2 stron na fundamencie.
Na początku odmierzył gdzie dokładnie będą znajdowały się działówki, następnie wykopał w tych miejscach dołki o głębokości ok 25-30cm i szerokości ok 20-25cm, aby zbrojenie swobodnie się zmieściło. Z każdej strony (w fundamencie) wywiercił po 4 dziury i wkładał w nie belkę zbrojeniową, którą następnie podpierał jakimiś starymi fragmentami betonu, tak aby nie leżała bezpośrednio na piasku. Zamawianie takiej ilości betonu było nieopłacalne, więc zrobiliśmy go sami w betoniarce. Cement+woda+piasek+kamień. Gotowym betonem zalewaliśmy wykopy ze zbrojeniem. Praca ta trwała ok 2 dni i można powiedzieć że pracowały 2/3 osoby.

zbrojenie takiego findamenciku pod działówki


łączenie o którym pisałam wyżej

3. W poprzednich wpisach pokazywałam wam zakopaną pod ławą fundamentową żółtą rurę która miała służyć przyłączeniu wody do naszego domu. Po tej rurze jeździła koparka, traktor, piasek był ubijany skoczkiem, zagęszczarką... w związku z tym mój mąż nabrał podejrzeń, że rura mogła się uszkodzić. Postanowił zakupić 40m rury do podłączenia wody (czyli tyle ile będziemy potrzebować plus kilka metrów zapasu, ponieważ tej rury nie można łączyć) i już na tym etapie przeciągnąć ją przez tą żółtą rurę, aby później mieć pewność, że przeszła i nie trzeba będzie kuć chudziaka. Na szczęście udało się bez żadnego problemu, a przepraszam jedynym problemem było znalezienie końca żółtej rury który został przysypany wraz z fundamentami :)  Rura będzie czekała na swoją kolej - podłączenie wody i kanalizacji, pewnie zrobimy to dopiero po zakończeniu  SSO.

niebieska rura - do wody

4.. Kolejnym krokiem było wykonanie instalacji kanalizacyjnej poziomej, te prace powierzyliśmy fachowcom czyli naszej ekipie budowlanej, która wykonywała fundament i będzie nam budować dom. Pracowały 2 osoby, zajęło im to ok 3 godziny. Wszystko zrobiliśmy wg projektu z wyjątkiem dodania jednego punktu - zlewu w kotłowni. Chłopaki mieli ułatwioną pracę, ponieważ na etapie robienia fundamentów zostały w nich zostawione otwory przez które wystarczyło teraz przełożyć rury - o tym możecie poczytać we wcześniejszych wpisach. Dzięki temu nie musieli niczego kuć. Rury zostały zabezpieczone w tych otworach pianką poliuretanową. Po skończonej pracy zakopali wszystkie rury i przywrócili piach do stanu pierwotnego :) Co do kanalizacji mogę powiedzieć tylko tyle, że wszystkie podejścia do urządzeń sanitarnych zostały zrobione rurą o średnicy 10cm, chociaż w projekcie były zaplanowane mniejsze. Jedyny wyjątek to zlew w kotłowni gdzie zastosowaliśmy rurę 7,5cm. To tak na wszelki wypadek, żeby nic się nie zatykało. Dopiero robiąc ostateczną instalację już w wybudowanym domu będziemy stosować przejściówki np pod zlew czy pralkę.

fragment kanalizacji w naszej łazience, w trakcie wykonania


i gotowe :)


5. Dzień przed wylaniem chudego betonu mąż stwierdził, że musi idealnie wyrównać poziom w środku domu - na 10cm, odebrać tam gdzie jest za dużo piachu i dosypać tam gdzie było trochę za mało. Praca ta nie była koniecznością ponieważ podłoże nie musiało być idealnie gładkie, jednak mąż nie mógł się powstrzymać i podrównał całą powierzchnię raz jeszcze, mówi że teraz będzie mógł spać spokojnie ponieważ wszędzie było conajmniej 10cm na beton :) Oprócz tego zabezpieczył każdą z wystających rur kanalizacyjnych taśmą dylatacyjną oraz osłonką z kawałka rury o większej średnicy - aby nie zostały zalane betonem.


zdjęcia po idealnym wyrównaniu przez mojego męża nie posiadam, więc wrzucam zdjęcie z dnia poprzedniego tuż po skończonej kanalizacji i fundamencikach :)

6. Tuż przed wylaniem chudziaka, nasza ekipa rozłożyła na całej powierzchni folię budowlaną. W projekcie tego nie było, część osób to robi, a część nie. Dokładniej sprawa wyglądała tak, nasz majster polecał położyć, kierownik mówił że niekoniecznie, jeśli pomiędzy chudziak a styropian położymy w przyszłości papę. My po rozmowach z naszym fachowcem od kilku tygodni mieliśmy już kupioną folię budowlaną, z atestami o grubości 0,5mm (prawdopodobnie najlepsza jaka jest na rynku), bo mąż stwierdził że to bardzo ważna sprawa. Później wszyscy zaczęli nam mieszać w głowach, mówiąc, że ważniejsze jest oddzielenie chudego betonu od styropianu i właściwej wylewki - to mamy w projekcie, w tym miejscu jest zaplanowana folia, a kierownik polecał nawet papę. Jako iż teren mamy podmokły stwierdziliśmy że nie zaszkodzi dać folię i tu i tu - teraz przed chudziakiem i później po chudziaku pod ocieplenie. Atestowanej mega drogiej folii było nam szkoda, więc kupiliśmy zwykłą budowlaną 0,3mm i właśnie ona wylądowała pomiędzy piasek a chudziak. Ta grubsza zostanie użyta między chudziak a ocieplenie pod posadzką.

folia rozłożona :)

7. Po rozłożeniu i dopasowaniu folii zabrali się za lanie betonu. Całość prac trwała niecałe 2h, 2 osoby plus oczywiście operator pompy z betoniarni. W nasz fundament weszło 19m3 betonu klasy B15, w projekcie mieliśmy B10, ale wzięliśmy mocniejszy. Oprócz tego dodatkowo w betonie zostały zalane kratki zbrojeniowe widoczne na poniższym zdjęciu, takie dodatkowe wzmocnienie, nie kosztowało wiele, więc postanowiliśmy wrzucić :) Po zalaniu chłopaki wyrównali poziom długą łatą i pojechali do domu. Teraz dopóki grzeje słoneczko naszym zadaniem jest podlewanie betonu. Mamy też poobcinać wystającą folię, aby chłopaki szybciej mogli przystąpić do prac gdy przyjdą murować dom.

w trakcie lania chudego betonu :)

tuż po wylaniu i wyrównaniu

takie siateczki zbrojeniowe poleciały do środka

Teraz zajmujemy się kompletowaniem materiałów potrzebnych do dalszych etapów. Musimy się dowiedzieć jakie będą dokładne wymiary poszczególnych skrzynek z roletami zewnętrznymi, aby wiedzieć ile musimy cofnąć nadproża, które będą wykonywane lada moment. Oprócz tego musimy się zorientować jak wygląda sprawa z ciepłym parapetem, jakie są jego wymiary i dopasować do tego wysokości otworów okiennych. Czeka nas docinanie stempli na odpowiednią wysokość (jeszcze nie wiemy jaką), wszystko zależy właśnie od okien i ciepłego parapetu. Pracy jest jeszcze sporo, więc w sumie cieszymy się że murowanie zaczniemy dopiero po świętach, bo teraz mamy czas aby wszystko na spokojnie zaplanować :) Relacja na żywo jak zawsze na instastry także zapraszam serdecznie :) czekoladka93, pamiętajcie filmiki znikają po 24h! :)


najnowsze zdjęcie, z niedzieli :)
___________________________________________________________________________

Firma budowlana, która zajmuje się budową naszego domu do stanu SSO (z wyjątkiem drobnych prac które wykonujemy sami): TND-BUD  Bartłomiej Łoch, Niedźwiada (podkarpackie), tel: 511024094


Kontakt: nefrifhu@wp.pl

Zapraszam na:

Instagram - KLIK
Fanpage paznokciowy - KLIK
Fanpage mojego sklepu - KLIK
Do mojego sklepu z artykułami do stylizacji paznokci - KLIK
Kanał na YouTube - KLIK