11.02.2017

Budowa domu KROK PO KROKU Etap 2 - rozszalowanie fundamentu, izolacja, ocieplenie, wykonanie drenażu, zasypanie fundamentu

Dziś opiszemy wam kolejny etap naszych zmagań z budową. Nie będzie to łatwe, a napewno nie krótkie :) Wbrew pozorom po zalaniu fundamentu zabawa dopiero się zaczyna, zabawa którą zdecydowaliśmy się wykonać sami :) Wszystkie mniej skomplikowane etapy prac postaramy się brać na własne barki, z prostego względu, oszczędności. Budowa domu to skarbonka bez dna, wykonując część prac samodzielnie możemy chociaż troszkę oddalić moment w którym braknie funduszy na jej zapełnianie. :) W takich sytuacjach bardzo pomocni są bliscy, tacy na których zawsze możemy liczyć. Czas nas gonił, zima tuż tuż, warunki atmosferyczne nie sprzyjały, mimo to były osoby, które na deszczu, na wietrze, na mrozie były w stanie nam bezinteresownie pomóc. Jeśli ktokolwiek z was to czyta to jeszcze raz stokrotne dzięki!

_____________________________________________________
Filmik z pokazem slajdów z tego etapu: KLIK
Poprzedni wpis-etap 1 - KLIK
_____________________________________________________


Do wykonania poniżej opisanych prac potrzebowaliśmy:

- dysperbit wodny 6x20kg
- styropian hydropian frezowany 1m wysokości, 6m3
- folia kubełkowa 3 rolki o wielkości 1,5mx20m
- rury drenażowe + kolanka + trójniki
- kamień drenażowy 8/16 5 ton
- klej do styropianu 8 puszek


1. Po 2 dniach od zalania fundamentów mąż zabrał się za wyciąganie prętów gwintowanych, musiał to zrobić już, ponieważ po kolejnych kilku dniach nie dałoby się ich usunąć. Jest to element niepotrzebny, którego zadaniem było trzymanie dystansu pomiędzy deskami i ochrona przed pęknięciem/rozszczelnieniem się konstrukcji. Część śrub jest pogięta i nadaje się na złom, część czeka na kolejne etapy, chłopaki mówili że jeszcze się przydadzą :) Praca ta zajęła mu prawie cały dzień.

2. Po 4 dniach od zalania fundamentów zabraliśmy się za całkowite rozszalowanie. Zajęło nam to 1,5 dnia. Jedna osoba odbijała kołki od desek i wyciągała je z betonu, 2 osoby zajęły się rozbijaniem blatów, wyciąganiem gwoździ i układaniem desek na miejsce w którym przeczekają aż do robienia stropu. Była to naprawdę ciężka praca, tak samo jak i szalowanie.


3. Kilka dni później zabraliśmy się za robienie drenażu wokół domu. Do pomocy wynajęliśmy mini koparkę. Prace wyglądały mniej więcej tak. Koparka wykopała dołki wokół ław fundamentowych oczywiście zachowując odpowiedni spadek. Mąż zabrał się za wysypywanie ich kamieniem - tak jak pisałam wyżej kamień 8/16. Zrobił kilkucentymetrową warstwę, tak aby rura nie miała styczności z ziemią. Następnie w zagłębieniach zostały rozłożone żółte rury drenażowe oczywiście z otworami. Na tym etapie warto pamiętać o podłączeniu do nich odprowadzenia do rynien - u nas na 4 rogach domu. Za pomocą trójnika przymocowaliśmy żółtą niedziurkowaną rurę która aktualnie wystaje ponad grunt a w przyszłości zostanie odpowiednio przycięta i podłączona do rynien. Całość oczywiście została odprowadzona do rowu. Na rurę drenażową wokół domu poleciała kolejna warstwa kamienia, do całkowitego przykrycia. 1,5 dnia i drenaż gotowy, dodam że pracowały 2 osoby - mąż z teściem i oprócz drenażu wokół domu robiliśmy jeszcze odprowadzenie deszczówki z pobliskiego garażu.

W poprzedniej notce pokazywałam wam rurę którą umieściliśmy pod ławą - do przeprowadzania wody. Na tym etapie mąż wymienił ją na długą żółtą rurę przez którą bez problemu w późniejszych etapach przełożymy tą niebieską do wody. 



4. Kolejnym bardzo ważnym etapem było malowanie/izolowanie fundamentu dysperbitem, malowanie to kwestia kilku godzin ale niestety musimy czekać z położeniem drugiej warstwy aż całość wyschnie. Prace zostały rozłożone na 2 dni. Malowanie poszło nam jak z płatka, ponieważ mąż z teściem posłużyli się kompresorem i pistoletem do malowania natryskowego. Świetna sprawa, naprawdę nie wyobrażamy sobie malowania całości pędzlem. Praca przebiegła czysto, sprawnie i szybko. Pierwszą podkładową warstwę rozcieńczyli mniej więcej pół na pół z wodą. Do kolejnej dolali tylko odrobinę wody żeby dobrze się rozprowadzało. Pierwsza warstwa została położona dokładnie 2 tygodnie po zalaniu fundamentów, druga dwa dni później


5. Po kolejnych 2 dniach, gdy dysperbit wysechł, fundament został ocieplony. Wybraliśmy styropian wodoodporny o właściwościach takich jak styrodur. Do wyboru przekonała nas oczywiście cena-był o połowę tańczy. Zamówiliśmy styropian o wielkości 10cmx60cmx1m. Nasz fundament ma 1metr wysokości więc pasował idealnie. Styropian był frezowany co ułatwiło klejenie. Do mocowania użyliśmy kleju w puszkach i specjalnego pistoletu. Praca mimo okropnej pogody poszła bardzo sprawnie, całość zajęła 2-3 godziny. Tata przycinał, szwagier nakładał klej, a teść z mężem kleili :) W rodzinie siła :)




6. Pora na zasypywanie fundamentu. Jedyne co nas zatrzymało to pogoda, chcieliśmy aby złapał lekki mrozik aby całkowicie nie rozwalić podwórka.. tak więc po 4 dniach od ocieplenia fundamentu zabraliśmy się za zasypywanie, a raczej zabrała się osoba do tego celu wynajęta :) Najpierw mąż rozwinął na całości folię kubełkową, praca ta zajęła kilkanaście minut, nie kołkowaliśmy folii, do podtrzymania poukładał na górze fundamentu deski, które po zasypaniu zostały oczywiście usunięte. Folia ma za zadanie chronić styropian przed uszkodzeniami mechanicznymi oraz odprowadzać wodę która zamiast wsiąkać w fundament będzie po niej sprawnie spływać - zdjęcie poniżej obrazuje to gdzie i w jaki sposób położyliśmy folię (dorobiona czerwoną kreską w paincie :D )

czerwona kreska to folia kubełkowa, oczywiście pod nią jest styropian  :)

Piasek na szczęście mieliśmy swój, piękny żółciutki piasek idealny do obsypania fundamentów i zasypania środka. Miejsce z którego braliśmy piach znajduje się 2km od domu. Do przewożenia wynajęliśmy osobę z koparką oraz odpowiednim samochodem. Całość zajęła dwa dni. Zostało przywiezione ok 250m3 piachu, podwórko wyglądało jak pobojowisko, strasznie żałujemy ale nie mamy ani jednej fotki! Zupełnie nie wiem jak to się stało, bo mąż praktycznie cały czas stał i czekał na kolejne samochody ziemi, a o fotce nie pomyślał. Po nawiezieniu piachu pan z koparką zabrał się za wyrównywanie, zajęło mu to 5 godzin, jesteśmy bardzo zadowoleni z jego pracy, wszystko wykonał bardzo starannie i szybko. Powiem wam tylko tyle, że nie spodziewałam się, że ta część prac jest tak kosztowna, gdy orientowaliśmy się w cenach piachu łapałam się za głowę, całe szczęście, że mieliśmy swoją ziemię, gdyby nie to zapłacilibyśmy 2x więcej, a powiem wam szczerze i tak wydaliśmy bardzo dużo na wynajem koparki i samochodu...



Tu lepiej niż w 1 notce widać różnicę poziomów, niestety musimy się z tym zmierzyć i jakoś fajnie zagospodarować w przyszłości powstałą skarpę...



Taki stan jest do dziś czyli już 1,5 miesiąca :) Teraz wiadomo wszystko jest zamrożone i przysypane śniegiem :) Z niecierpliwością czekamy na koniec mrozów, póki co kompletujemy materiały potrzebne do dalszych etapów i orientujemy się w temacie żeby wiedzieć co jak i kiedy trzeba zrobić i załatwić :) Mamy nadzieję, że jak wszystko ruszy to sprawnie uda nam się zakończyć stan surowy zamknięty... czeka nas mnóstwo pracy i nerwów, ale myślę że warto :) 

Na koniec wspomnę, że kolejne etapy prac będę relacjonować na bieżąco na instastory, więc zapraszam do obserwowania. Oczywiście będą pojawiały się posty i filmiki z kolejnymi etapami, ale to wszystko w swoim czasie gdy dany etap będzie już zakończony... Najświeższe informacje znajdziecie na instagramie :)  Pozdrawiam ! :)

__________________________________________________________________________


Firma budowlana, która zajmuje się budową naszego domu do stanu SSO (z wyjątkiem drobnych prac które wykonujemy sami): TND-BUD  Bartłomiej Łoch, Niedźwiada (podkarpackie), tel: 511024094

Kontakt: nefrifhu@wp.pl

Zapraszam na:

Instagram - KLIK
Fanpage paznokciowy - KLIK
Fanpage mojego sklepu - KLIK
Do mojego sklepu z artykułami do stylizacji paznokci - KLIK
Kanał na YouTube - KLIK

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz